You are currently browsing the monthly archive for Maj 2009.
Los nie obdarzył mnie talentem do rysowania i moje dzieci radzą sobie już teraz lepiej ode mnie. Coraz bardziej dojrzewam jednak do pomysłu zmiany grafiki towarzyszącej Zasypiankom. Spójrz sam na grafikę u góry strony – krajobraz z chmurkami i drzewkiem w niebieskiej tonacji. Ładny, ale nie do końca odpowiadający treści bloga.
No więc mam pytanie – czy ktoś zaoferuje swoją pomoc? Chodzi o obrazek o rozmiarach tego u góry (720 x 180) – raczej w stonowanej i spokojnej kolorystyce, temacie związanym z dziećmi, bajkami i snem. Dobrze by był na nim ładnie komponujący się tekst – albo same Zasypianki, albo duże Zasypianki i mniejsze bajki dla dzieci na dobranoc.
Jest to też konkurs! Ze swej strony mam propozycję nagrody dla ilustratora. Jeżeli tylko będziesz chciał/chciała mogę napisać specjalnie dla Ciebie bajkę. Może to być bajka typu terapeutycznego, ale może to też być zupełnie dowolna. Będzie mogła dotyczyć Ciebie lub Twoich dzieci i mieć temat, który sam wybierzesz. Ustalimy to wszystko wspólnie.
Jeżeli tylko też będziesz chciał to podam na moim blogu adres strony internetowej, którą polecisz – może masz własną stronę lub blog, który warto tu wypromować?
Jestem pewien, że pomysły na konkurs ilustracji dla Zasypianek już przychodzą Ci do głowy. Czekam na propozycje! Możesz je przesłać na mój email – pkp01 @ o2.pl.
Grafika Zasypianek jest już zmieniona, a konkurs rozwiązany. Dziękuję wszystkim!
To jest druga część opowieści na temat zmagań z tą przypadłością u mojego synka. Polecam Ci najpierw przeczytać pierwszą część opowieści.
Szymuś rósł jak na drożdżach i już był w przedszkolnych starszakach. Niedługo miała zacząć się zerówka. Sikanie w nocy nie ustawało. Z kolejnym mocnym postanowieniem poradzenia sobie z tą dolegliwością ruszyliśmy więc do lekarzy.
Wiedza o moczeniu nocnym lekarzy jest bardzo różna. Widziałem trzy podejścia do tematu.
Najczęściej chyba pokutuje przekonanie, że moczenie nocne to na pewno oznaka jakiś psychicznych problemów dziecka. Zawsze opowiadając o całej sprawie lekarzowi miałem wrażenie, że patrzy na mnie jak na kogoś z patologicznej rodziny, w której dziecko jest na pewno maltretowane i to dlatego sika w nocy. Na pewno coś ukrywam, bo przecież jest tego wyraźny dowód – dziecko sika w nocy…
Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u dzieci. Moczenie nocne jest jednym z problemów, które wydają się wielu dość błahe, ale dla dzieci tym dotkniętych i ich rodziców – bardzo nieprzyjemne.
To co tutaj opiszę to wiedza z pierwszej ręki. Mój starszy synek cierpiał na to, a my razem z nim. Próbowaliśmy wielu metod i odwiedziliśmy kilku lekarzy. Napiszę o tych przejściach i o skuteczności tych metod. Mam nadzieję, że pomogę tym samym rodzicom dzieci z moczeniem nocnym. Historia jest z happy endem – mój synek, który teraz ma prawie 7 lat ma już “suche noce” od paru miesięcy. Chcę, żeby moja historia dała Wam nadzieję i wiedzę o tym trudnym temacie.
Na moich stronach jest od jakiegoś czasu ankieta pytająca o książki, które się najwspanialej wspomina z dzieciństwa. O jej wynikach napiszę za jakiś czas, a teraz tylko nawiązanie do jej wyników. Rzadko wybieracie w niej książki Astrid Lindgren. Zaskoczyło mnie to bo uważam je za znakomite – “Dzieci z Bullerbyn”, “Ronja córka zbójnika” i opowieści o Pippi Pończoszance/Langstrump.
Czytam ostatnio moim szkrabom książkę Astrid Lingren “Bracia Lwie Serce” i chciałem napisać o niej właśnie. Jest to baśń bardzo nietypowa, która szczególnie na początku może być dość trudna w odbiorze. Temat, który podejmuje nie występuje często w książkach i baśniach dla dzieci. Zaczyna się ona historią chłopca, który leży w łóżku i jest umierający na gruźlicę. Co więcej, jest tego umierania świadomy. Ma brata, który dla niego jest wzorcem i ideałem, który również w pierwszych rozdziałach książki ginie. Dalszy ciąg książki jest opowieścią o tym co się z nimi dzieje po śmierci.
Książka Astrid Lindgren wspaniale opowiada od emocjach i uczuciach towarzyszących bohaterom. O podziwie, miłości, trosce, lęku, niepewności… Pokazuje jak można je nazywać i przez to “oswaja je”. Ja zaliczyłbym ją też w poczet bajek terapeutycznych. Pokazuje głównego bohatera jako dziecko z wieloma obawami i bardzo niepewne siebie. Pokazuje go jednak jako kogoś, kto w razie konieczności może przemóc siebie i stanąć się na chwilę bohaterski i odważny.
“Bracia Lwie Serce” polecam raczej dla dzieci starszych – już w wieku szkolnym. Jestem jednak przekonany, że trafi też do dorosłych. Może być dla Was świetną inspiracją do rozmów na bardzo ważne sprawy.
Warto więc odrzucić swoje obawy i uprzedzenia wobec takich trudnych tematów w bajkach i zanurzyć się razem z bohaterami “Braci Lwie Serce” w krainie do której udają się po śmierci – do Nangijali. Która chociaż wspaniała i na pozór beztroska – też wymaga bohaterstwa i wielkich czynów małych ludzi. Polecam!

Zapraszam do kupna książki Bajki o jeżyku Cyprianie
