Bajka o mokrym łóżeczku, której nie będzie

Dotarło do mnie ostatnio pytanie, czy mógłbym napisać bajkę, która miałaby pomóc chłopcu w poradzeniu sobie z moczeniem nocnym. Wiem jak nieprzyjemne jest to dla dziecka i dla rodziców. Po zastanowieniu zdecydowałem się jednak odmówić.

Jeżeli moczenie ma podłoże fizjologiczne to bajka nic tu raczej nie pomoże. Jeżeli problemy są raczej emocjonalno psychiczne – np. chodzi o jakieś niedawne przeżycia to powinno się raczej zająć przyczyną – czyli radzeniem sobie z tymi przeżyciami, niż objawem, czyli sikaniem w nocy.

Problem moczenia nocnego jest jednak na tyle poważny, że zastanawiam się, czy nie warto napisać coś na ten temat. Szczególnie, że mam z tym bardzo duże doświadczenia. Razem z naszym starszy synkiem walczyliśmy z tym długo… Byliśmy u wielu lekarzy i wypróbowaliśmy bardzo wiele metod. W tym zakresie jestem ekspertem. Co więcej – historia jest z happy endem bo Szymuś od pół roku (czyli prawie od swoich szóstych urodzin) jest co rano suchy.

Napisz komentarz!