You are currently browsing the category archive for the 'problemy ze snem' category.

Miś Małgorzatki

To jest bajka terapeutyczna napisana by pomóc dziecku, które boi się ciemności. Jest napisana pod kątem dziewczynki w wieku przedszkolnym. Zachęcam Cie jednak by dostosować ją do płci, wieku i zainteresowań dziecka. Możesz te rzeczy zmieniać czytając bajkę, tak aby Twoje dziecko lepiej identyfikowało się z bohaterem. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

W pewnym miasteczku mieszkała sobie dziewczynka imieniem Małgorzatka. Chodziła do przedszkola i miała kochających rodziców. Była wesolutka, szczęśliwa i tylko jedno ją zawsze martwiło i jej dokuczało. Bardzo nie lubiła i bała się ciemności.

Wieczorem leżąc w łóżeczku wyobrażała sobie zawsze jakie to dziwne i straszne stworzenia czaić się mogą w mroku. Czasami zdawało się jej, że słyszy jakieś szumy lub stuki i wtedy nawet na wszelki wypadek przykrywała się cała kołderką. Doszło do tego, że nawet gdy w ciągu dnia przechodziła przy jakimś zakamarku, w którym panował głęboki cień odwracała się lub zamykała oczy.

miśTata Małgorzatki wpadł na pomysł jak jej pomóc. Kupił latarkę, którą dziewczynka trzymała pod poduszką. Dzięki temu za każdym razem, gdy leżała w łóżeczku w nocy i się czegoś wystraszyła mogła ją włączyć i poświecić. A ciemność ma to do siebie, że jak się ją oświetli – to znika.

To był bardzo dobry pomysł, ale nie oznaczał, że Małgorzatka przestała się bać ciemności. Po prostu mogła ją odgonić z pomocą latarki. Zdarzyło się jednak coś co odmieniło to zupełnie. Posłuchaj jak to się stało…

Czytaj dalej…

Już któryś raz dostałem prośbę o napisanie bajki terapeutycznej na temat śmierci i przemijania. Takiej co pomoże dziecku poradzić sobie z odejściem kogoś bliskiego i kochanego. I cały czas nie jestem zadowolony z pomysłów jakie mam na tą bajkę. Wydają mi się zbyt płytkie i błahe.

My też płakaliśmy po kochanym dziadku, który odszedł jakiś czas temu. I też niedawno Kamilek wracał do tematu śmierci – kto będzie umierać i że on boi się śmierci.

To co mogę na pewno poradzić to przestrzec. Uważajcie na metafory dotyczące śmierci. Lubimy mówić, że ktoś zasnął… odszedł… Sam do Ciebie przed chwilą tak napisałem. Ale dziecko rozumie dosłownie, a nie symbolicznie. Jeżeli tak będzie słyszało może zacząć się bać – zasypiania… odchodzenia… Takiego,  po którym się nie wraca, a wszyscy płaczą.  Nie funduj dziecku takiego strachu.

Ja jestem zawsze zwolennikiem otwartości. A to oznacza w przypadku takiego tematu mówienia prawdy w jak najbardziej prosty sposób. Że jak ktoś jest już bardzo stary to ciało i jego części nie działają już tak dobrze. I tak jak wszystko – zużywają się i psują. A jak już całe przestanie działać to człowiek umiera. Ale to nie jest koniec wszystkiego. To jest takie przejście do innego miejsca.

Pamiętacie Małego Księcia?
Śmiał się ciągle. Po chwili spoważniał. – Tej nocy… wiesz… nie przychodź… Będzie ci przykro. Będę robić wrażenie umarłego, a to nie będzie prawda. Rozumiesz. To bardzo daleko. Nie mogę zabrać ze sobą tego ciała. Jest za ciężkie. To będzie jak stara porzucona łupina. W starych łupinach nie ma nic strasznego. Wszystkie gwiazdy dadzą mi pić.

I nie bójmy się mówić o smutku i bólu temu towarzyszących. I pozwalajmy dziecku płakać w naszych ramionach. Życzę powodzenia w otwartych i szczerych rozmowach na ten trudny temat.

I mam nadzieję, że w końcu znajdę dobry sposób na wyrażenie tego i opisanie w bajce. Takiej, która pomoże dzieciom, a może też i dorosłym.

Dopisek z marca 2010:
Trochę czasu to trwało, ale wreszcie jest. Amelka i Motyle. Bajka dla dziewczynki, której babcia umiera na raka. Mam nadzieję, że pomoże wszystkim, którzy z dziećmi będą rozmawiać na ten trudny temat.

Wróciliśmy niedawno z wakacji całą rodziną z wyspy Rodos. Moje chłopaki poznali tam oko w oko interesujące stworzenia – kraby. Większość była malutka, ale niektóre potrafiły być wielkości dłoni. Potrafiły się nawet szybko poruszać. Czasami można było znaleźć je w całkiem nieoczekiwanych miejscach.

krab z rodosZ wakacji przylecieliśmy zadowoleni i opaleni. Problem zaczął się kilka dni po powrocie. Któregoś wieczora Kamilek kładł się wieczorem do łóżka zmęczony i przez to dość marudzący. Gdy już zasypiał – zaczęło się. Nagle z pokoju chłopaków dobiegł straszny krzyk.

Kamil z przerażeniem w oczach siedział na łóżku i krzyczał w niebogłosy. Kraaaab! Okazało się, że w łóżku pojawiły się kraby. Uspokoić malucha było bardzo trudno. Tłumaczenia nie pomagały.

Co gorsza – następnego wieczora Kami już przed wejściem do łóżka oświadczył, że tam są kraby i że za żadne skarby się nie położy. I co robić gdy dziecko boi się w nocy tak bardzo? Opowiem Ci co ja sam zrobiłem i co nam bardzo pomogło.

Po pierwsze pamiętam, że jakkolwiek absurdalny może wydawać mi się strach dziecka – dla niego jest bardzo realny. Jeżeli sprawdzenie łóżka i okolicy i poszukiwania krabów pierwszej nocy niewiele pomogły – trzeba zrobić coś innego. Oto co zrobiliśmy.

Zapytałem Kamilka o to, gdzie te kraby są. Pokazał najciemniejszy róg łóżeczka. No to zachowałem się tak jakby one tam rzeczywiście były. Pozbyłem się ich. ;-) Walnąłem mocno w brzeg łóżka i powiedziałem synkowi, że ten tutaj już mu nic nie zrobi. Następnie wziąłem “kraba” ręką i wyrzuciłem za okno. Spytałem czy jest ich więcej. Powtórzyliśmy całą operację ze trzy razy przy rosnącym entuzjazmie Kamilka. Pomogło! Tej nocy położył się spokojnie.

Przez kilka wieczorów załatwianie krabów to był nasz wieczorny rytuał. Później zacząłem wspominać synkowi, że one są już bardzo wystraszone. Boją się, chowają i uciekają. Prosiłem nawet żeby im darować życie i tylko wyrzucić za okno. Takie osłabione i wystraszone kraby były coraz mniejszym zagrożeniem. Wreszcie któregoś dnia namówiłem Kamilka, żeby on sam załatwił kraba. A potem… Potem coraz częściej zapominał i tylko od czasu do czasu ze śmiechem wypędzał jakiegoś zapomnianego, wystraszonego biednego zwierzaka. Wszystko to trwało razem jakieś dwa tygodnie.

Jeżeli więc Twoje dziecko boi się w nocy jakiegoś zmyślonego zagrożenia, a racjonalne tłumaczenia nie pomagają – rozwiąż ten problem wchodząc w świat dziecka i jego lęku. Jeżeli boi się krabów, to ich się pozbądź. Zobaczysz, że się Wam uda!

Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u dzieci. Moczenie nocne jest jednym z problemów, które wydają się wielu dość błahe, ale dla dzieci tym dotkniętych i ich rodziców – bardzo nieprzyjemne.

Obiecałem na tym blogu napisać podsumowanie różnych sposobów na moczenie nocne. Opowiedziałem już w moim blogu o naszych zmaganiach z tą przypadłością u mojego synka. Zapraszam Cię do zapoznania się z pierwszą częścią opowieści i drugą częścią opowieści o tym. Tutaj na bazie moich doświadczeń opowiem jak warto podejść do moczenia nocnego u dziecka.

Po pierwsze warto zdać sobie sprawę, że problem jest bardzo powszechny i że nasze dziecko nie jest w tym bardzo wyjątkowe. W wieku 4 lat moczy się w nocy co trzecie dziecko, w wieku 5-6 lat – co piąte, w wieku 7 lat – co dziesiąte. Częściej chłopcy niż dziewczynki. Oznacza to, że jakkolwiek warto się tym zająć to nie ma co z tego robić takiej wielkiej tragedii.

O przypadłości mówi się dopiero od skończonego piątego roku życia, ale jeżeli dziecko dość wcześnie zaczęło kontrolować sikanie podczas dnia, a sytuacja w nocy jest cały czas tak samo zła – uważam, że lepiej wziąć się za to już trochę wcześniej. Opiszę różne sposoby radzenia sobie dzieląc je na warte polecania, możliwe do spróbowania i te, które bym odradzam.

Bardzo polecam

  • Ograniczenie picia na 2 godziny przed snem i dużo picia podczas dnia
    Pomaga w ustaleniu rytmu picia i sikania
  • Porządne wysikanie się na noc
    Jako ostatnia rzecz przed pójściem spać
  • Odstawienie pieluszek typu Pampers i wkładanie ceraty pod prześcieradło
    Nie czekajcie bardzo długo z odstawieniem pieluszek. Z nimi maluszek przyzwyczaja się, że może sikać w nocy. Niech i dziecko i Ty wiecie i czujecie kiedy się zmoczy, a cerata zmniejszy straty jak się zdarzy wpadka.
  • Kalendarzyk z zaznaczaniem naklejkami suchych nocy
    Niech dziecko będzie miało nagrodę w postaci wklejenia naklejki po każdej suchej nocy. Zróbcie z tego małe święto. A jak zdarzy się kilka pod rząd to większe święto i może jakiś drobny prezent… Mokrych raczej nie zaznaczajcie. Jest to fajna nagroda dla dziecka i jasna informacja dla Was o skali problemu
  • Wizytę u lekarza specjalisty i zrobienie pełnego zestawu badań
    Jak podstawowe powody zawiodą a maluch kończy już pięć lat – warto pójść do specjalisty.  Badania krwi i moczu, badanie układu moczowego, czy nie ma zakażenia lub innej choroby, USG jamy brzusznej, inne w razie potrzeby – pomogą ustalić powody.

Można spróbować

  • alarm wybudzeniowy
    Urządzenie, które na noc zakłada się dziecku, które ostrym dźwiękiem budzi dziecko gdy tylko poczuje, że jest mokro. Ma spowodować odruch obudzenia się jak dziecku bardzo chce się siku. Wydaje się, że może być skuteczne, ale działa dość brutalnie. Na szczęście nie musiałem go stosować, ale było następne na mojej liście.

Nie polecam

  • Leki zagęszczające mocz (np. minirin)
    Minirin jest lekiem czysto objawowym. Jak się go podaje w wystarczającej dawce to w tych dniach, a właściwie nocach powinien pomóc. Jak się go odstawi – sikanie wróci. No chyba, że podawać się go będzie tak długo aż układ moczowy dziecka dojrzeje. Lek jest drogi i nie jest wolny od działań ubocznych. Bazując na swoich doświadczeniach polecałbym go tylko starszym dzieciom i to tylko wtedy kiedy np. nocują poza domem i chcemy upewnić się, że noc będzie sucha. W innych przypadkach – według mnie nie warto.
  • Wysadzanie dziecka w nocy
    Jedyna, choć ważna zaleta to, że więcej nocy jest suche. Moje doświadczenia są złe. Nie zmniejsza prawdziwego problemu. Zamiast przyzwyczajać do rytmu – dzień z sikaniem, noc sucha – utrwala zwyczaj sikania w nocy. Efekty, które dawało były pozorne i bardzo krótkotrwałe. W długim okresie czasu – zdecydowanie szkodziło.

Niech to Ci nie przyjdzie do głowy

  • Leki spłycające sen
    Kiedyś uważano, że powodem moczenia może być zbyt głęboki sen u dzieci. Że po prostu chęć sikania ich nie budzi. W związku z tym dawano lekarstwa, które spłycały sen. Zupełnie się od tego odchodzi i jeżeli lekarz Wam o tym mówi to bardzo zły znak co do aktualności jego wiedzy. Generalnie – dzieci nie powinny mieć powodu sikania w nocy więc problem nie leży w głębokości snu. Za to leki zmieniające charakter snu mogą bardzo wiele namieszać u dziecka.
  • Karanie, wyśmiewanie, wyszydzanie, porównywanie z innymi dziećmi gdy się mokra noc zdarzy
    Dziecko i tak z tym się źle czuje. Nie dodawaj więcej problemów psychologicznych i kompleksów. Wiem, że nie jest to łatwe jak rano widać kolejny raz zasikane łóżko. Ale po prostu tego nie rób!

Mam nadzieję, że to zestawieni pomoże Ci w zmaganiach z tą nieprzyjemną przypadłością. Życzę Wam powodzenia!

Bardzo wiele słyszałem od Was o tym jak bajki zasypianki pomagają dzieciom usypiać. Że nawet te maluchy, które z wielkim trudem można utrzymać w łóżku w spokoju zasypiają z nimi szybko i słodko. Bardzo się z tego cieszę – tak właśnie były pomyślane.

Ktoś poddał pomysł – czy może w takim razie mogą pomóc też dorosłym, którzy cierpią na bezsenność? Nie widzę powodów dla których miałoby tak nie być. Tylko, że ludziom z bezsennością raczej nikt bajek nie czyta i nie opowiada. No ale nie jest to wielka trudność. Nagrałem siebie czytającego jedną z pierwszych bajek zasypianek – “Jeżyk Cyprian i magiczny kamień“. Zamieszczam ją tutaj do ściągnięcia w formacie mp3. Możesz go nagrać na płytę lub odtwarzacz mp3 lub odtworzyć z komputera klikając poniżej:

Bardzo chciałbym pomóc ludziom cierpiącym na bezsenność. Proszę Was o komentarze i kontakt – czy jest to coś co warto kontynuować? Czy warto tak nagrać więcej zasypianek? Czy jest to skuteczne? Będzie mi bardzo miło usłyszeć od Was odpowiedzi.

To jest druga część opowieści na temat zmagań z tą przypadłością u mojego synka. Polecam Ci najpierw przeczytać pierwszą część opowieści.

Szymuś rósł jak na drożdżach i już był w przedszkolnych starszakach. Niedługo miała zacząć się zerówka. Sikanie w nocy nie ustawało. Z kolejnym mocnym postanowieniem poradzenia sobie z tą dolegliwością ruszyliśmy więc do lekarzy.

Wiedza o moczeniu nocnym lekarzy jest bardzo różna. Widziałem trzy podejścia do tematu.

Najczęściej chyba pokutuje przekonanie, że moczenie nocne to na pewno oznaka jakiś psychicznych problemów dziecka. Zawsze opowiadając o całej sprawie lekarzowi miałem wrażenie, że patrzy na mnie jak na kogoś z patologicznej rodziny, w której dziecko jest na pewno maltretowane i to dlatego sika w nocy. Na pewno coś ukrywam, bo przecież jest tego wyraźny dowód – dziecko sika w nocy…

Czytaj dalej…

Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u dzieci. Moczenie nocne jest jednym z problemów, które wydają się wielu dość błahe, ale dla dzieci tym dotkniętych i ich rodziców – bardzo nieprzyjemne.

To co tutaj opiszę to wiedza z pierwszej ręki. Mój starszy synek cierpiał na to, a my razem z nim. Próbowaliśmy wielu metod i odwiedziliśmy kilku lekarzy. Napiszę o tych przejściach i o skuteczności tych metod. Mam nadzieję, że pomogę tym samym rodzicom dzieci z moczeniem nocnym. Historia jest z happy endem – mój synek, który teraz ma prawie 7 lat ma już “suche noce” od paru miesięcy. Chcę, żeby moja historia dała Wam nadzieję i wiedzę o tym trudnym temacie.

Czytaj dalej…

Przez cały marzec pisałem dużo o bajkach terapeutycznych – bajkach, które mogą pomóc Twojemu dziecku w przezwyciężeniu jego problemów. Zapraszam tutaj do podsumowania i uporządkowania tego co się do tej pory ukazało.

Najlepiej gdy takie bajki są przygotowane specjalnie na potrzeby Twojego szkraba. Jeżeli chcesz dowiedzieć się czym są bajki terapeutyczne i jak je tworzyć samemu zapraszam do:

Zaoferowałem się też, że przygotuję takie bajki na podstawie aktualnych przypadków, które doślą rodzice. I tak powstały dwie bajki terapeutyczne zamieszczone w ostatnich dniach. Opisałem je tak by były czytelnymi i konkretnymi przykładami – pokazywały jak można tworzyć bajki terapeutyczne samemu.

Jest to dobry moment na podsumowania po w obydwu przypadkach mam już informację od Mam jak dzieci je odebrały.

Bajka dla Eryka
Bajka dla chłopca, który wiele ostatnio stracił i bardzo to przeżywa. Mogę ją z czystym sumieniem polecić dla dzieci w wieku powyżej trzech lat w podobnej sytuacji. Mama Eryka pisała mi kilka razy o tym jak chłopczyk reagował na bajkę. Na początku był nią po prostu zainteresowany. Po kilku dniach chciał wrócić do bajki i jak pisała Pani Diana zaczęło to przynosić bardzo znaczącą poprawę sytuacji. Na moją prośbę mama Eryka wstawiła komentarze również na bloga. Bajka trafiła też do banku bajek terapeutycznych.

Bajka dla Kasi
Bajka dla dziewczynki po przejściach, którą trapią koszmary senne. Jest to bardzo klasyczna bajka terapeutyczna – taka jaką można przygotować na większość tematów. Dość prosty pomysł i prosta konstrukcja. Sam jednak dopisałem tekst prosząc, żeby jej nie “używać” wobec wszystkich dzieci, które po prostu od czasu do czasu mają złe sny. Więcej o tym w tekstach linkowanych poniżej. Mama Kasi napisała mi, że bajka się Kasi bardzo podobała, ale koszmary dalej jeszcze wracają. Dobre chociaż to, że dziewczynka wydaje się lepiej je odbierać. To też było celem bajki.

Cieszę się, że bajki zostały tak dobrze przyjęte i że pomagają dzieciom i rodzicom. Jeżeli znajdą się jakieś kolejne przypadki – dzieci, którym możemy pomóc bajkami – zapraszam do kontaktu.

Dotarło do mnie ostatnio pytanie, czy mógłbym napisać bajkę, która miałaby pomóc chłopcu w poradzeniu sobie z moczeniem nocnym. Wiem jak nieprzyjemne jest to dla dziecka i dla rodziców. Po zastanowieniu zdecydowałem się jednak odmówić.

Jeżeli moczenie ma podłoże fizjologiczne to bajka nic tu raczej nie pomoże. Jeżeli problemy są raczej emocjonalno psychiczne – np. chodzi o jakieś niedawne przeżycia to powinno się raczej zająć przyczyną – czyli radzeniem sobie z tymi przeżyciami, niż objawem, czyli sikaniem w nocy.

Problem moczenia nocnego jest jednak na tyle poważny, że zastanawiam się, czy nie warto napisać coś na ten temat. Szczególnie, że mam z tym bardzo duże doświadczenia. Razem z naszym starszy synkiem walczyliśmy z tym długo… Byliśmy u wielu lekarzy i wypróbowaliśmy bardzo wiele metod. W tym zakresie jestem ekspertem. Co więcej – historia jest z happy endem bo Szymuś od pół roku (czyli prawie od swoich szóstych urodzin) jest co rano suchy.

Napisałem bajkę terapeutyczna, która ma pomóc małym dzieciom w poradzeniu sobie z powracającymi często koszmarami sennymi. Jest napisana specjalnie dla małej Kasi. Warto kliknąć i przeczytać ten post – tam są informacje o podstawowym rozróżnieniu typów koszmarów sennych.

Pisząc bajkę dla Kasi pamiętałem cały czas o tym, jak uciążliwe są dla niej te powracające koszmary nocne. Powstała więc bajka, którą polecam dla małych dzieci i dla właśnie tak trudnych przypadków. Złe sny i strachy nocne pojawiają się od czasu do czasu u każdego i nie polecałbym takich rozwiązań jak ta bajka każdemu. Już tłumaczę na czym to polega.

Uporczywe koszmary nocne
Bajka Złe sny Karolinki przekonuje dziecko, że można stworzyć magiczny przedmiot, który przed złymi snami zabezpieczy. Tworzy też rytuał, który ma każdej nocy mu przypomnieć o tym zabezpieczeniu i pozwoli go bardzo silnie doświadczyć. “Magiczny” przedmiot wymaga przygotowań i uzupełniania go co jakiś czas. Jest tak pomyślany, żeby dziecko mogło wszystkimi zmysłami upewnić się o jego działaniu. Cała operacja i rytuał więc zajmie więc Wam trochę czasu co wieczór.

Koszmary od czasu do czasu
Jeżeli złe sny nie są wielkim problemem, lepiej jest przekonać dziecko, że nad nimi panuje samo. Zamiast dawać poczucie spokoju rytuałem i historiami o magii, lepiej pokazać jak może sobie z nimi samo poradzić. To jest trudniejsze, ale też możliwe. Można do tego również napisać specjalną bajkę, ale nie taką jak o Karolince.

Odczarowanie złych snów
Jeżeli jesteś pewna, że koszmary nocne chcesz koniecznie przeganiać magią i rytuałem to zapraszam dalej. Najlepiej jak najpierw bajkę Złe sny Karolinki przeczytasz sama. Będziesz wiedziała o co chodzi i miała czas na przygotowanie magicznego przedmiotu.

Swojemu dziecku Złe sny Karolinki najlepiej przeczytać nie do poduszki, ale trochę czasu przed pójściem spać. Wtedy będzie czas na spokojnie wysłuchanie, być może rozmowę o tym. No i żeby przygotować wszystko do późniejszego pójścia do łóżeczka.

Po przeczytaniu – gdy widzisz, że bajka Twojego szkraba zainteresowała – powiedz, że tą magiczną książkę o nazwie Internet znasz i widziałaś tam opis przygotowania magicznego przedmiotu. Następnie weź coś miękkiego, zielonego – chustkę, rękawiczkę, czapkę, cokolwiek i spryskaj wodą toaletową. Niech będzie “magicznie” pachnąca. Oczywiście najlepiej będzie gdy ten zapach sprzyja spaniu – np. lawenda. Nic jednak się nie stanie gdy będzie to inna spokojna nuta. Włóżcie to razem pod poduszeczkę. I wieczorem przed spaniem przypomnijcie o tym sobie.

No i od tej pory razem z dzieckiem co wieczór upewniajcie się czy jest to pod poduszką i czy zapach jest jeszcze dobrze wyczuwalny. Co jakiś czas może warto przypomnieć też samą bajkę. Jeżeli sny będą się zdarzać, to warto przypomnieć, że magiczny przedmiot “oswaja” stwory ze snu. Można do nich wtedy podejść, porozmawiać, a nawet się pobawić.

Powodzenia! I koniecznie daj znać jak Wam poszło! :-)

Starsze wpisy

Bajki dla dzieci

Bajko-czytacze

  • 329,555 odwiedzin