bajka o dinozaurach

Wiele rodziców i dzieci prosiło o bajkę o dinozaurach. Było też wiele próśb o bajkę dla dzieci nieśmiałych. Więc oto jest – bajka o nieśmiałym dinozaurze. Zapraszam!

Franek na konkursie ryków

Ze skraju puszczy ktoś obserwował okolicę. Był tak dobrze ukryty, że wśród liści widać było prawie wyłącznie jego wyraziste oczy, które przenikliwie wpatrywały się w przestrzeń dookoła. Gdyby jakieś zwierze tu podeszło na pewno wystraszyłoby się tego spojrzenia. Wyglądało tak jak gdyby należało do groźnej bestii przyczajonej tutaj w poszukiwaniu zdobyczy.

Te oczy należały do Franka – młodego dinozaura, który przychodził w to miejsce by podglądać zwierzęta na równinie. Nie był takim zwykłym dinozaurem – należał do gatunku tyranozurus rex. Były one najgroźniejszymi i najstraszniejszymi na ziemi. Dorosły tyranozaur sięgał swoją wielką głową szczytów najwyższych drzew. Jego paszcza pełna była wielkich i ostrych zębów zdolnych przegryźć lub nawet połknąć w całości wiele mniejszych zwierzaków. Nie na darmo w ich nazwie było rex, czyli król.

Franek był jeszcze młodziutki. Stojąc wyprostowany na dwóch łapach był niewiele wyższy od dorosłego człowieka. Jednak już teraz od przodu głowy do końca ogona był dłuższy od sporego auta. W każdym razie od tych samochodów, które spotykało się jako rysunki na ścianach jaskiń. Tyranozaury były wielkimi i groźnymi drapieżnikami, które polowały na inne zwierzęta. Ale nie Franek. I nie tylko chodziło o to, że był jeszcze mały. On po prostu wcale nie czuł się taki groźny jak inne. Gonitwa za zdobyczą nie wydawała mu się takim dobrym pomysłem, a na myśl o uczestnictwie w polowaniu dostawał gęsiej skórki.

Lubił za to gotować ze swoją Mamą w kuchni. Wynajdował w lesie przeróżne rośliny, którymi później przyprawiał potrawy tak by jak najwspanialej smakowały. To on jako pierwszy znalazł i przyniósł liście tymianku i posypał nimi pieczeń, która tak wszystkim smakowała ostatnim razem. Wszyscy go wtedy bardzo chwalili i gratulowali pomysłowości. A już najbardziej uwielbiał pieczenie ciast podawanych podczas najważniejszych świąt dinozaurów. Pracował nad nimi wtedy długo i w skupieniu. Musiały być one ogromne bo przecież wielkie dinozaury potrzebowały wielkich kawałków by chociaż dobrze poczuć smak.

Dzisiaj jednak nawet na to nie miał ochoty. Zbliżało się wielkie święto, w którym tego lata i on miał wziąć udział. To był najważniejszy dzień dla młodych tyranozaurów. Podczas święta odbywał się konkurs na najstraszniejsze głosy. Wszystkie dorastające młode miały wystąpić wobec całego stada i zaryczeć najgroźniej jak potrafiły. Tak żeby cały las wstrzymał oddech i wsłuchał się wystraszony. Taki to był egzamin wejścia w dorosłość dla tyranozaurów rexów.

A Franek wcale dobrze nie ryczał. Właściwie bał się nawet dobrze spróbować. Co dopiero stojąc przed wszystkimi na polanie podczas wielkiego święta. Może gdyby dużo ćwiczył to szło by mu lepiej. Ale jak tu nawet próbować kiedy dobrze nie wychodzi. Na myśl o tym aż jego dinozaura skóra cierpła mu na karku.

Był wieczór gdy wracał do jaskini po całym dniu. Już z daleka słyszał swojego Tatę, którego głos rozlegał się po całej okolicy gdy wołał coś do Mamy. Spotkał go przy wejściu do ich jaskini.

- Jak tam? Wszystko gotowe na jutrzejsze święto? – spytał Tata

Franek spodziewał się tego pytania, ale wcale się na nie nie ucieszył. Nie miał nic dobrego do powiedzenia.

- Tak Tato… – powiedział tylko cicho i nie podnosząc głowy.

- Co się stało? Jutro wielki dzień. Nie cieszysz się? – dopytywał się ojciec

- Ja nie chcę występować na dniu ryków… – odważył się powiedzieć. Ja chyba wcale nie potrafię…

- No co Ty? Każdy dinozaur potrafi! – usłyszał w odpowiedzi

- Tobie to łatwo mówić! Bo Ty tak wspaniale potrafisz zaryczeć! – wykrzyknął Franek

- Posłuchaj synku. Myślisz, że jak się urodziłem to zaraz tak było? Oczywiście, że nie. Jak byłem mały to w ogóle mi to nie szło. Każdy potrafi ryczeć, ale żeby robić to dobrze to trzeba sporo ćwiczeń.

Tata uśmiechnął się do swoich wspomnień

- Pamiętam jak kiedyś ukryłem się w krzakach przy wodospadzie by poćwiczyć. Nie chciałem, żeby ktoś słyszał jak próbuję bo dobrze mi nie wychodziło. To co z siebie na początki wydałem bardziej przypominało skrzeczenie wielkiej żaby… Słysząc to wszystkie zwierzęta z jeziorka zaczęły się strasznie śmiać. W pierwszej chwili zmieszałem się i zawstydziłem, ale po chwili… zacząłem też się śmiać razem z nimi. Bo ten mój ryk rzeczywiście był bardzo zabawny. A potem jeszcze dużo czasu na różne sposoby skrzeczałem, piszczałem, zgrzytałem, buczałem – za każdym razem śmiejąc się głośno.

- Nikt się nie rodzi mistrzem ryków. Odgłosy które z siebie na początku wydajemy są zwykle nieudane, a często nawet śmieszne. Bawienie się nimi pozwoliło mi odkryć jak to najlepiej robić. Bez tego nie byłbym tak dobry jak jestem teraz. Tak jak nikt nie nauczy się chodzić bez wywracania się na początku.

Franek słuchał tego z otwartymi oczami i rozdziawioną buzią. Do głowy mu nie przyszło, że jego Tata nie umiał kiedyś groźnie ryczeć. A tymczasem on wspominając dawne czasy próbował teraz przypomnieć sobie najzabawniejsze odgłosy. Gdy zaskrzeczał jak żaba zaczęli się razem strasznie śmiać.

- Teraz Ty! Spróbuj wydać z siebie najdziwniejszy głos jaki Ci się uda – powiedział Tata gdy złapali oddech.

Franek nadął się i dmuchnął z całej siły. Zabrzmiało to jak dźwięk, który wydaje ogromniasty bąk. Znowu zaczęli się razem śmiać. Potem jeszcze  do późnej nocy siedzieli przed jaskinią i bawili się potwornie hałasując.

Następnego dnia na konkursie wszyscy byli bardzo spięci i zdenerwowani. Wszyscy oprócz Frania. Nie umiał co prawda wydawać najgroźniejszych ryków w całym stadzie. Ale jak się bardzo postarał to przeciętnego mrówkojada mógł wystraszyć. Jednak nie to było najważniejsze. Przede wszystkim potrafił bawić się i śmiać z tego co robił. No i wiedział, że jeżeli będzie chciał ćwiczyć to może w to być całkiem dobry. Ale mistrzem przerażających głosów to on i tak nie chciał zostać.

Kiedy przyszła jego kolej i wystąpił to śmiechu i radości było co nie miara. Niektórzy co prawda krzywili się, że jak to… to wcale nie są straszne ryki i to nie tak powinno być. Ale i tamci zaczęli się w końcu śmiać razem ze wszystkimi. Franek oczywiście nie wygrał konkursu. Ale i tak bardzo był z siebie zadowolony. Mógł teraz trąbić i buczeć i wydawać takie odgłosy jakie chciał. I to niezależnie od tego kto to słyszał i co sobie o tym myślał. Bo najważniejsze, że on sam czuł że coś fajnego z tego powstaje. A radości było przy tym tyle, że brzuchy wszystkich od śmiechu bolały jeszcze następnego dnia. A kiedyś może będzie też konkurs na pieczenie ciast. A wtedy to już nikt nie będzie miał szans z Frankiem.

"bajka o dinozaurach", out of 5 based on 117 ratings.

Tags: , ,


  1. Pan pisze fajne bajki. Słuchamy i czytamy je co dzień z mamą. Adaś

    Odpowiedz


  2. rewelacyjna bajka. Mikołajek ją uwielbia, zresztą zna ją prawie na pamięć. Jako że uwielbia dinozaury muszę mu ją czytać kilka razy dziennie, nawet gdy zasypia przytulony do maskotki tyranozaura:) pozdrawiam

    Odpowiedz


  3. bajka o tym małym dinozaurku była wspaniała, może tata mi ją jeszcze kiedyś przeczyta. Oliwia lat 6

    Odpowiedz


  4. Poproszę o jakąś jeszcze bajkę o dinusiach, bo tę jak czytam po raz setny to sama mam ochotę wystąpić na konkursie ryków :)

    Odpowiedz


    1. popieram;)
      czytam tą bajkę Mikołajkowi codziennie przed snem, znamy ją prawie na pamięć. Jak tylko w trakcie czytania pomyle się czy inaczej coś przeczytam, to Miki zaraz poprawia: ej mamo, to nie tak było…

      Odpowiedz


      1. Temat dinozaurów wyraźnie spodobał się dzieciom! A one czasami lubią takie powtarzane bajki.

        Tak swoją drogą to gdy tak trzeba bajkę czytać znowu i znowu to jest to oznaka, że temat trafił do dziecka. Może właśnie nieśmiałość spowodowana oczekiwaniami perfekcji siedzi u Mikołajka.

        Pozdrawiam!

        Odpowiedz


      2. Czytam z przyjemnoscia .tak mala bajeczka a tyle wnosi dobrego

        Odpowiedz


      3. Mam wrażenie, że ta bajka napisana została specjalnie dla mojego synka, który ma na imię Franek, uwielbia dinozaury i jest nieśmiały.
        Dziękuję:)

        Odpowiedz


      4. Mój synek Franek uwielbia dinozaury i razem z tata prawie w każda sobotę piecze sernik:)

        Odpowiedz


      5. Bardzo fajna bajka

        Odpowiedz


      6. Bardzo , bardzo podoba mi się bajeczka. Babcia czyta mi co wieczór.Proszę o więcej bajek o dinozaurach.

        Odpowiedz


      7. Mój syn Kuba uwielbia takie bajki,a i ja nie powiem czytam je z przyjemnością.

        Odpowiedz


      8. Bardzo mi sie podobala ta bajka o dinozaurze Franku. Chcialbym posluchac wiecej takich bajeczek koniecznie z dinozaurami w tresci ;o)) Dziekuje, Michal

        Odpowiedz


      9. Bajki z życia. Dobry pomysł

        Odpowiedz


      10. bardzo ładna bajka

        Odpowiedz


      11. Najpiękniejsza bajka

        Odpowiedz


      12. Fajna :-)

        Odpowiedz


      13. Mój synek Franek słysząc swoje imię w bajce powiedział: Franek świetne imię. Dopiero odkryliśmy Pana bajki ale pozostaniemy tu ba dłużej. Dziekujemy

        Odpowiedz


      14. Moj Dylan 4.5 roku nie mogl dzisiaj zasnac a w trakcie czytania bajki zasnal juz w polowie.

        Odpowiedz


      15. Super bajka, właśnie przeczytałem ją z ciocią, będę częściej odwiedzał tę stronę :) Leonard.

        Odpowiedz


      16. Podczas czytania tej bajki zdalam sobie sprawe z tego, ze jest to bajka o mnie i moim synu. Z jednym wyjatkiem – ja jestem tym niezbyt wyrozumialym rodzicem, ktory nie zawsze ma czas na wyglupianie sie podczas gry w pilke. Pospieszam, koryguje, bo przeciez reguly sa regulami i trzeba o nich pamietac w grze zespolowej. Pod koniec czytania moj syn powiedzial „kocham Cie mamo”! W tlumaczeniu na dorosle: „zajarzylas w koncu.” Bo zajarzylam! Proby i wyglupy tez sie licza!

        Odpowiedz


      17. Dziękuje autorowi. Kawał świetnej roboty. Życzę dalszych świetnych pomysłów. Jeszcze raz dzięki.

        Odpowiedz


      18. Niestety musiałem odpuścić zaraz na początku przy fragmencie o przegryzaniu i połykaniu innych zwierząt…. Czy to na pewno było potrzebne?

        Odpowiedz


      19. Świetna bajka, bardzo mi się podoba.

        Odpowiedz

Napisz komentarz!