Moczenie nocne – opowieść rodzica #1

Mój blog jest o bajkach i usypianiu dzieci. Piszę też jednak o przeróżnych sprawach związanych z wychowaniem, jak również z problemami ze snem u dzieci. Moczenie nocne jest jednym z problemów, które wydają się wielu dość błahe, ale dla dzieci tym dotkniętych i ich rodziców – bardzo nieprzyjemne.

To co tutaj opiszę to wiedza z pierwszej ręki. Mój starszy synek cierpiał na to, a my razem z nim. Próbowaliśmy wielu metod i odwiedziliśmy kilku lekarzy. Napiszę o tych przejściach i o skuteczności tych metod. Mam nadzieję, że pomogę tym samym rodzicom dzieci z moczeniem nocnym. Historia jest z happy endem – mój synek, który teraz ma prawie 7 lat ma już „suche noce” od paru miesięcy. Chcę, żeby moja historia dała Wam nadzieję i wiedzę o tym trudnym temacie.

Szymuś zaczął panować nad sikaniem podczas dnia w całkiem typowym terminie. Nie miał jeszcze 2 i pół roku kiedy już sikał regularnie do nocnika i prawie nie zdarzało mu się zmoczyć podczas dnia. Do łóżka kładliśmy go jednak w pampersach – tak było wygodnie dla wszystkich. Co jakiś czas próbowaliśmy przez dzień lub dwa kłaść go w samej piżamce, ale ponieważ rano łóżeczko było zawsze zmoczone – wracaliśmy zawsze do pieluszek.

Czas jednak mijał i coraz bardziej sprawa nas niepokoiła. Nieco uspokajające były dane, że co trzeci czterolatek, a co piąte dziecko w wieku 5-6 lat co jakiś czas moczy się w nocy. Medycyna o moczeniu nocnym mówi dopiero u dzieci od piątego roku życia. Jednak gdy pomyślałem, że już niedługo mój szkrab będzie mógł wyjechać na zieloną szkołę i w nocy mu się to może zdarzyć… Nie! Trzeba było coś z tym zrobić!

Pierwszym krokiem było odstawienie pampersów i przejście na pieluszki materiałowe. Dodatkowe nieprzemakalne prześcieradło miało minimalizować straty gdy posikanie się zdarzy. Założenie było takie, że z pampersami dziecku jest po prostu za dobrze. Przecież nawet nie poczuje, że się zsika. Nie ma powodu wstawać do wysikania się. Teraz powód był, ale nie na tyle duży, żeby Szymcia obudzić. To dało też pełen przegląd sytuacji. I nie wyglądała ona wesoło – łóżko było mokre prawie każdej nocy.

Po drugie ograniczyliśmy wieczorne napoje. Zasada była taka, że po dobranocce już nie ma picia. Nie zawsze byliśmy w tym 100% konsekwentni, ale takie było założenie. Zawsze też pamiętaliśmy o porządnym wysikaniu się przy wieczornym myciu. Tak żeby Szymuś do łóżka kładł się z pustym pęcherzem.

Oczywiście rozmawialiśmy też ze szkrabem. Prosiliśmy… Przypominaliśmy… Ale mimo deklarowanych dobrych chęci – nic to nie dawało. Bardzo uważałem, żeby nie okazywać dziecku zdenerwowania i frustracji z powodu braku postępów. Sprzątanie śmierdzącej i mokrej pościeli co rano nie nastrajało pozytywnie. Więc i tak na pewno czuł się z tym źle. Za to każdego dnia kiedy było sucho robiliśmy małe święto. Żeby tylko było więcej okazji do świętowania…

Kolejny pomysł pochodził od babci. Przecież każdy wie, że dzieciom pomaga wysadzanie w nocy. Ja się przed tym broniłem. Uważałem, że jest to obciążenie dla dziecka i rodzica, a problemu nie rozwiązuje. Łóżko jest co prawda suche, ale dziecko i tak w nocy sika. Ponieważ jednak inne metody na razie nie działały – spróbowaliśmy i tego. Na pierwszy rzut oka – efekty były znakomite. Przez prawie cały tydzień (wysadzania) co rano było sucho. Dało to sporo powodów do świętowania i radości i podbudowało wiarę we własne siły szkraba.

Jednak po tygodniu okazało się, że jednokrotne wysadzanie może nie wystarczyć. Sikanie w piżamkę zdarzało się pomimo budzenia uśpionego szkraba w środku nocy. Po kilku tygodniach dopiero dwu lub nawet trzykrotne wysadzanie zapobiegało moczeniu łóżeczka. O zaprzestaniu budzenia do sikania nie było co nawet myśleć – Szymuś wydawał się moczyć co chwila.

Z pozycji czasu źle oceniam pomysł wysadzania. Znacznie pogorszyło sprawę. Nie zmniejszało prawdziwego problemu. Zamiast przyzwyczajać do rytmu – dzień z sikaniem, noc sucha – utrwalało zwyczaj sikania w nocy. Efekty, które dawało były pozorne i bardzo krótkotrwałe. W długim okresie czasu – zdecydowanie szkodziło.

To na tyle. Następnym razem opowiem o przejściach z lekarzami. Różne badania, rozmowy, opinie i nawet leki, które stosowaliśmy. Do następnego razu! Tekst o leczeniu moczenia nocnego opublikowany. Zapraszam!

Tags: ,


  1. Jestem ciocia małego Wikusia rodzice nie maja czasu uśpić dzieci, wiec im pomagam razem z Twoimi bajkami .Strasznie mi sie one podobają a Wikusiowi podobają sie o Jeżyku Prosimy o więcej Pozdrawiam


  2. Dziękuję Pani Jasiu za ciepłe słowa. Już niedługo pojawi się nowa bajka z jeżykiem Cyprianem. Wg pomysłu mojego synka – Jeżyka Cypriana wyprawa na księżyc.

    Pozdrawiam Panią i małego Wikusia!


  3. Dzięki,

    Dziękuję. Metoda z regulacją picia okazała się w 100% skuteczna. Starszy syn (7 lat) miał problem, który w kilka tygodni opanowaliśmy bez lekarza.
    Jeszcze raz dziękuję.


  4. stosowałam wszytskie te metody i tak naprawdę córka po 1.5roku prób oduczenia sikania w nocy…..chyba dopiero tera zw wieku 4.5 lat organizm sam dojrzał do tego aby powstrzymać sie w nocy od sikania!!!!samo z siebie przyszło!!!uważam że nei ma co zmuszać dziecka, kazde dziecko dorosnie do tego, tak samo jak u nas bylo z korzystaniem z nocniczka-ilez mnie nerwów kosztowało, ale póżniej samo przyszło że corka sama chodziła na nocnik jak czuła że chce się załatwić.

Napisz komentarz!