Znajdziesz na tych stronach dużo bajek dla dzieci po polsku- zarówno dla dziewczynek jak i chłopców.

bajkiBajki Zasypianki są po to by ułatwić rodzicom dobre usypianie dzieci. Zacznij od przeczytania skąd się wzięły bajki zasypianki. Zanim wydrukujesz sobie te bajki i weźmiesz się z ochotą za czytanie swojemu dziecku proponuję – poczytaj o tym jak korzystać z bajek zasypianek.

Bajki terapeutyczne – o tym jak je tworzyć i konkretne ich przykłady. Bajki terapeutyczne mogą pomóc Twojemu dziecku w jego troskach i problemach.

Poza tym zapraszam Cię do czytania o innych sprawach związanych z naszymi pociechami – wychowanie dzieci, problemy ze snem, moczenie nocne.

Mało kto z nas lubi chodzić do dentysty. Wiele dzieci się tego bardzo boi. To jest bajka terapeutyczna napisana by pomóc dziecku, które boi się wizyty u dentysty. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

Benio u dentysty

Gdy Kacperek obudził się tego ranka od razu zauważył, że w pokoiku się coś zmieniło. Krokodylek Benio, który był jedną z jego ulubionych zabawek leżał pod stolikiem i wyglądał jakby się przed czymś chciał schować.

Było to bardzo dziwne bo chłopczyk nigdy go takim nie widział. Zwykle rano widział go na półce, tej samej, na której wieczorem go zostawił. Tym razem nie tylko w nocy się musiał przemieścić, ale nawet teraz nie za bardzo chciał spod stołu wyjść.

Kacperek pochylił się i wszedł pod stół.

- Co Ci się stało? – spytał

Krokodylek nie od razu odpowiedział, ale jak już zaczął to mówił coraz szybciej, jakby się bał, że nie zdąży wszystkiego opowiedzieć do końca.

- To dlatego, że mój Tata powiedział, że dzisiaj musimy pójść do dentysty… A ja się tego trochę boję… I właściwie to jeszcze nigdy tam nie byłem… Ale wiem, że to jest coś z zębami… I nie wiem co tam będzie… Ale jak Tata to mówił to wcale nie brzmiało jakby to było coś fajnego… – wyrzucił z siebie Benio

Czytaj dalej…

Miś Małgorzatki

To jest bajka terapeutyczna napisana by pomóc dziecku, które boi się ciemności. Jest napisana pod kątem dziewczynki w wieku przedszkolnym. Zachęcam Cie jednak by dostosować ją do płci, wieku i zainteresowań dziecka. Możesz te rzeczy zmieniać czytając bajkę, tak aby Twoje dziecko lepiej identyfikowało się z bohaterem. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

W pewnym miasteczku mieszkała sobie dziewczynka imieniem Małgorzatka. Chodziła do przedszkola i miała kochających rodziców. Była wesolutka, szczęśliwa i tylko jedno ją zawsze martwiło i jej dokuczało. Bardzo nie lubiła i bała się ciemności.

Wieczorem leżąc w łóżeczku wyobrażała sobie zawsze jakie to dziwne i straszne stworzenia czaić się mogą w mroku. Czasami zdawało się jej, że słyszy jakieś szumy lub stuki i wtedy nawet na wszelki wypadek przykrywała się cała kołderką. Doszło do tego, że nawet gdy w ciągu dnia przechodziła przy jakimś zakamarku, w którym panował głęboki cień odwracała się lub zamykała oczy.

miśTata Małgorzatki wpadł na pomysł jak jej pomóc. Kupił latarkę, którą dziewczynka trzymała pod poduszką. Dzięki temu za każdym razem, gdy leżała w łóżeczku w nocy i się czegoś wystraszyła mogła ją włączyć i poświecić. A ciemność ma to do siebie, że jak się ją oświetli – to znika.

To był bardzo dobry pomysł, ale nie oznaczał, że Małgorzatka przestała się bać ciemności. Po prostu mogła ją odgonić z pomocą latarki. Zdarzyło się jednak coś co odmieniło to zupełnie. Posłuchaj jak to się stało…

Czytaj dalej…

Zawsze uważałem, że małe dzieci najlepiej wzbogacają inteligencję, wyobraźnię i słownictwo słuchając bajek czytanych przez najbliższych. A oglądanie telewizji jest dalekie od tego. To co zobaczyłem ostatnio zszokowało mnie jednak. Posłuchajcie!

baby-einKilka lat temu Disney stworzył serię programów na DVD, które miały wspomagać kreatywność malutkich dzieci – nazwali to “Baby Einstein”. Miało być tak wspaniale. Sadzasz swojego synka lub córeczkę w wieku do 2 lat przed telewizorem i nie dość, że masz spokój to jeszcze błogą świadomość, że robisz mu prezent na przyszłość – będzie mądrzejszym człowiekiem. Może nawet Einsteinem!

Co się okazało? Badania nad rozwojem dzieci i tym co wpływa pozytywnie, a co negatywnie na ten rozwój pokazały, że oglądanie telewizji w przypadku najmłodszych dzieci źle wpływa na umiejętność skupiania uwagi, zrozumienie słów i pamięć w przyszłości.

Zespół z Uniwersytetu Waszyngtońskiego ustalił w badaniach, że dla każdej godziny dziennie spędzonej na oglądaniu telewizji i płyt edukacyjnych (również wspomnianego Baby Einstein) – dzieci w przyszłości miały gorsze słownictwo. Miało to największy wpływ na maluchy w wieku 8 do 16 miesięcy, kiedy tworzą się umiejętności językowe. Zależność była bardzo bezpośrednia – im więcej oglądały tym mniej znały słów.

Najmocniejszy akcent tej historii pojawił się teraz – Disney ogłosił, że zwraca pieniądze wszystkim, którzy zakupili te video w ciągu ostatnich pięciu lat.

No więc jak to jest z tą telewizją – można, czy nie można? Dla dzieci poniżej 2 latek – telewizje należy ograniczyć. Powinno być jej jak najmniej!  A co ze starszymi dziećmi? Począwszy od wieku 3 lat zalety oglądania zaczynają przeważać nad wadami. Przy ilości oglądania do max 2 godzin dziennie wartościowych materiałów (edukacyjnych + rozrywkowych dostosowanych do wieku) widać pozytywne efekty dla późniejszego rozwoju dzieci.

Czytajmy dzieciom książki, czytajmy im bajki na dobranoc. To wspaniały wspólnie spędzony czas który na dodatek zaprocentuje mądrzejszymi i lepszymi ludźmi w przyszłości!

To nie jest zwykła bajka – to jest bajka zasypianka. Zasypianki są po to by ułatwić rodzicom dobre usypianie dzieci. Przeczytaj skąd się wzięły bajki zasypianki. Zanim wydrukujesz sobie tą bajkę i weźmiesz się z ochotą za czytanie swojej pociesze proponuję – poczytaj o tym jak korzystać z bajek zasypianek. Potem to już tylko – miłego zasypiania!

Jeżyk Cyprian był tego dnia w nastroju do żartów. Poprzedniego dnia razem z liskiem Kryspianem wymyślili kawał, który chcieli zrobić borsukowi Emilowi. Zaczęli go przygotowywać w ciągu dnia i jeżyk nie mógł się już doczekać kiedy go dokończą. Pomysł był następujący…

jezBorsuk Emil bardzo lubił spać i potrafił spać strasznie długo. Zwykle budził się i wychodził z nory dopiero pod wieczór. Jego przyjaciele śmiali się nawet z niego czasami, że jak się kiedyś położy tak na dobre, to obudzi się dopiero po roku. Oczywiście – niektóre zwierzęta rzeczywiście tak robią – przynajmniej częściowo. Na przykład jeże przesypiają zimę… Ale teraz to było co innego. To był koniec lata i jesień nawet na dobre się jeszcze nie zaczęła. To zdecydowanie nie była dobra pora by zapaść w sen zimowy, a już na pewno żadne zwierze nie chciało zasnąć i obudzić się w zimie.

Czytaj dalej…

Pracuję ostatnio nad nową serią bajek przeznaczonych dla nieco starszych dzieci. Będą to szczególne bajki-opowieści, które można będzie zaliczyć do bajek terapeutycznych. Będą opowiadać historię o chłopcu-detektywie, który rozwiązuje przeróżne zagadki i sprawy. Szczególnie takie dotyczące zwierząt, ale nie tylko.

Oprócz zajmującej historii, z którą dziecko może się identyfikować będą one pomagać wykształcić empatię i polepszyć zrozumienie świata, ze szczególnym uwzględnieniem świata uczuć i emocji.

Będą pokazywać, jak bardzo różnie nasz świat i te same zdarzenia i sytuacje mogą wyglądać z różnej perspektywy i nauczyć dostrzegania tych perspektyw. Tak jak to widzę – chyba troszkę bardziej będą trafiać do chłopców i raczej też odrobinę starszych – zerówka i dalej.

Nie są one pomyślane jako bajki do usypiania, ale oczywiście nic się nie stanie jak dziecko posłucha ich w łóżku. Zapraszam już niedługo na historie o detektywie Jasiu! :-)

Dostaję wiele pytań o rady – jak konstruować i opowiadać bajki swoim dzieciom? Takie wspólne bajkowanie to fantastyczna sprawa. To może być świetne zwieńczenie dnia. Wspaniały spokojny czas razem z dzieckiem, którego przecież nie zawsze mamy wiele w naszych zabieganej codzienności.

Największą przeszkodą jaka nam wyrasta to zbyt wybujałe oczekiwania wobec naszych bajek. Zwykle chciałoby się, żeby od razu niosły one jakieś przesłanie lub morał i były przemyślane od początku do końca. Moja rada na to – zacznij powolutku.  Nie oczekuj, że od razu powstanie coś niezwykłego lub odmieniającego życie dziecka. Niech to na początek będzie prosta historia o sprawach, które są dla dziecka bliskie i zrozumiałe. Najlepiej opowieść, w której może ono aktywnie uczestniczyć.

Czytaj dalej…

To jest bajka terapeutyczna napisana by pomóc dziecku, które mocno przeżywa pojawienie się rodzeństwa. Jest napisana dla chłopca chodzącego do przedszkola do starszaków. Zachęcam Cie jednak by dostosować ją do płci, wieku i zainteresowań dziecka. Możesz te rzeczy zmieniać czytając bajkę, tak aby Twoje dziecko lepiej identyfikowało się z bohaterem. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

Niezbyt daleko stąd, w pewnym miasteczku żył sobie chłopiec imieniem Karolek. Mieszkał w domku z Mamą, Tatą i pieskiem Brysiem. Lubił bawić się klockami i tworzyć z nich przeróżne konstrukcje i budowle. Bardzo lubił cukierki i inne słodycze. Zawsze też cieszył się jak w telewizji był odcinek Scooby Doo. Śmiał się wtedy głośno, ale też się troszeczkę bał jak oglądał ich przygody. Od dłuższego już czasu chodził do przedszkola i był z tego zadowolony. Miał tam przecież wielu kolegów i koleżanek oraz całe mnóstwo zabawek. Wszystko było fajnie – przynajmniej do niedawna…

Czytaj dalej…

Chcę wszystkim serdecznie podziękować za zainteresowanie zasypiankami i za słowa podziękowań i wsparcia jakie cały czas dostaję. Zasypianki odwiedzono do tej pory ponad 100 tysięcy razy i to z tej okazji pozwoliłem sobie na taki wpis.

bajki-dla-dzieci-zasypiankiOd dnia założenia bajek Zasypianek opublikowałem do tej pory 42 teksty – z bajkami po polsku ułatwiającymi zasypianie i bajkami terapeutycznymi, o wychowaniu dzieci i problemach ze snem. Również recenzje innych bajek i poradniki o radzeniu sobie z moczeniem nocnym u dzieci.

Dziękuję za ten czas razem i zapraszam po więcej w przyszłości. I prośba szczególnie do regularnych i wiernych czytelników – piszcie w komentarzach i emailach co jeszcze chcielibyście w Zasypiankach zobaczyć. Bajki terapeutyczne czy ułatwiające zasypianie? Recenzje czy ogólniejsze porady? Bardzo lubię dostawać takie informacje i są one dla mnie bardzo ważne.

PS Ponad 200 osób jest zapisanych by regularnie dostawać informacje o nowościach w zasypiankach. Jeżeli chciałbyś też – to kliknij tutaj. Wystarczy że podasz tam swój adres email i przepiszesz kilka kolorowych literek (to zabezpieczenie przed spamem).

Pozdrawiam i zapraszam!

Już któryś raz dostałem prośbę o napisanie bajki terapeutycznej na temat śmierci i przemijania. Takiej co pomoże dziecku poradzić sobie z odejściem kogoś bliskiego i kochanego. I cały czas nie jestem zadowolony z pomysłów jakie mam na tą bajkę. Wydają mi się zbyt płytkie i błahe.

My też płakaliśmy po kochanym dziadku, który odszedł jakiś czas temu. I też niedawno Kamilek wracał do tematu śmierci – kto będzie umierać i że on boi się śmierci.

To co mogę na pewno poradzić to przestrzec. Uważajcie na metafory dotyczące śmierci. Lubimy mówić, że ktoś zasnął… odszedł… Sam do Ciebie przed chwilą tak napisałem. Ale dziecko rozumie dosłownie, a nie symbolicznie. Jeżeli tak będzie słyszało może zacząć się bać – zasypiania… odchodzenia… Takiego,  po którym się nie wraca, a wszyscy płaczą.  Nie funduj dziecku takiego strachu.

Ja jestem zawsze zwolennikiem otwartości. A to oznacza w przypadku takiego tematu mówienia prawdy w jak najbardziej prosty sposób. Że jak ktoś jest już bardzo stary to ciało i jego części nie działają już tak dobrze. I tak jak wszystko – zużywają się i psują. A jak już całe przestanie działać to człowiek umiera. Ale to nie jest koniec wszystkiego. To jest takie przejście do innego miejsca.

Pamiętacie Małego Księcia?
Śmiał się ciągle. Po chwili spoważniał. – Tej nocy… wiesz… nie przychodź… Będzie ci przykro. Będę robić wrażenie umarłego, a to nie będzie prawda. Rozumiesz. To bardzo daleko. Nie mogę zabrać ze sobą tego ciała. Jest za ciężkie. To będzie jak stara porzucona łupina. W starych łupinach nie ma nic strasznego. Wszystkie gwiazdy dadzą mi pić.

I nie bójmy się mówić o smutku i bólu temu towarzyszących. I pozwalajmy dziecku płakać w naszych ramionach. Życzę powodzenia w otwartych i szczerych rozmowach na ten trudny temat.

I mam nadzieję, że w końcu znajdę dobry sposób na wyrażenie tego i opisanie w bajce. Takiej, która pomoże dzieciom, a może też i dorosłym.

Wróciliśmy niedawno z wakacji całą rodziną z wyspy Rodos. Moje chłopaki poznali tam oko w oko interesujące stworzenia – kraby. Większość była malutka, ale niektóre potrafiły być wielkości dłoni. Potrafiły się nawet szybko poruszać. Czasami można było znaleźć je w całkiem nieoczekiwanych miejscach.

krab z rodosZ wakacji przylecieliśmy zadowoleni i opaleni. Problem zaczął się kilka dni po powrocie. Któregoś wieczora Kamilek kładł się wieczorem do łóżka zmęczony i przez to dość marudzący. Gdy już zasypiał – zaczęło się. Nagle z pokoju chłopaków dobiegł straszny krzyk.

Kamil z przerażeniem w oczach siedział na łóżku i krzyczał w niebogłosy. Kraaaab! Okazało się, że w łóżku pojawiły się kraby. Uspokoić malucha było bardzo trudno. Tłumaczenia nie pomagały.

Co gorsza – następnego wieczora Kami już przed wejściem do łóżka oświadczył, że tam są kraby i że za żadne skarby się nie położy. I co robić gdy dziecko boi się w nocy tak bardzo? Opowiem Ci co ja sam zrobiłem i co nam bardzo pomogło.

Po pierwsze pamiętam, że jakkolwiek absurdalny może wydawać mi się strach dziecka – dla niego jest bardzo realny. Jeżeli sprawdzenie łóżka i okolicy i poszukiwania krabów pierwszej nocy niewiele pomogły – trzeba zrobić coś innego. Oto co zrobiliśmy.

Zapytałem Kamilka o to, gdzie te kraby są. Pokazał najciemniejszy róg łóżeczka. No to zachowałem się tak jakby one tam rzeczywiście były. Pozbyłem się ich. ;-) Walnąłem mocno w brzeg łóżka i powiedziałem synkowi, że ten tutaj już mu nic nie zrobi. Następnie wziąłem “kraba” ręką i wyrzuciłem za okno. Spytałem czy jest ich więcej. Powtórzyliśmy całą operację ze trzy razy przy rosnącym entuzjazmie Kamilka. Pomogło! Tej nocy położył się spokojnie.

Przez kilka wieczorów załatwianie krabów to był nasz wieczorny rytuał. Później zacząłem wspominać synkowi, że one są już bardzo wystraszone. Boją się, chowają i uciekają. Prosiłem nawet żeby im darować życie i tylko wyrzucić za okno. Takie osłabione i wystraszone kraby były coraz mniejszym zagrożeniem. Wreszcie któregoś dnia namówiłem Kamilka, żeby on sam załatwił kraba. A potem… Potem coraz częściej zapominał i tylko od czasu do czasu ze śmiechem wypędzał jakiegoś zapomnianego, wystraszonego biednego zwierzaka. Wszystko to trwało razem jakieś dwa tygodnie.

Jeżeli więc Twoje dziecko boi się w nocy jakiegoś zmyślonego zagrożenia, a racjonalne tłumaczenia nie pomagają – rozwiąż ten problem wchodząc w świat dziecka i jego lęku. Jeżeli boi się krabów, to ich się pozbądź. Zobaczysz, że się Wam uda!