Dobranocka jeżyka Cypriana

To nie jest zwykła bajka – to jest bajka zasypianka-dobranocka. Zasypianki są po to by ułatwić rodzicom dobre usypianie dzieci. Przeczytaj skąd się wzięły bajki zasypianki. Zanim wydrukujesz sobie tą bajkę i weźmiesz się z ochotą za czytanie swojej pociesze proponuję – poczytaj o tym jak korzystać z bajek zasypianek. Potem to już tylko – miłego zasypiania razem z dobranocką! -)

Ten dzień jeżyk Cyprian spędził z przyjaciółmi na przygotowaniach. Razem z borsukiem Emilem wyszukiwali w lesie proste i jak najdłuższe gałęzie. Następnie łączyli je wiążąc za pomocą łodyg bluszczu tak by tworzyły szerokie, proste ale przy tym mocne zasłony. Z nich z kolei zrobili obramowanie, które ustawili między dwoma drzewami. W tym czasie lisek Kryspian wyrównał pobliski teren. Uprzątnął szyszki i liście oraz przyniósł igliwia, które rozsypał po całym terenie. W ten sposób miała powstać pięknie pachnąca i miękka podłoga w tym miejscu. A wszystko zaczęło się od kruka Bazylego i jego opowieści tego ranka…

Kruk Bazyli lubił podróżować do niesamowitych miejsc. Zdarzało mu się nawet latać w okolice gdzie mieszkali ludzie. Cyprian mu tego trochę zazdrościł. Zawsze był ciekaw ludzi – byli tak bardzo różni od wszystkiego, co znał tutaj. Ci których widywał chodzili zwykle spokojnie po lesie rozglądając się i głęboko wciągając czyste leśne powietrze. Rzadko kiedy się czegoś bali i potrafili zachwycać się miejscami, zapachami i roślinami, których nikt zwykle nie dostrzegał. No chyba z wyjątkiem jeżyka. Kiedyś nawet specjalnie pomógł trafić dwóm z nich na polankę z konwaliami. Widział jak się wtedy cieszyli, oglądali je i wąchali. W sumie nie znał wielu ludzi, więc nie był pewien jak się wszyscy zachowują. Z tego jednak co widział do tej pory – podobali mu się.

No więc podczas niedawnej wyprawy kruk Bazyli zobaczył coś bardzo ciekawego. Obserwował wieczorem przez okno dzieci w domu, w którym ludzie mieszkali. Przed pójściem spać usiadły przed dużym pudłem, w którym widać było obrazy z lasu. Bazyli przyglądał się temu długo i nie mógł się nadziwić – te obrazy się poruszały! Widział w tym pudełku wiewiórkę tańczącą z zajączkiem i liska, z którym potem o czymś rozmawiali. Nie słyszał dobrze o czym bo mimo, że okno było otwarte siedział dość daleko. Kruki mają dobry wzrok, ale niezbyt dobry słuch. Dzieci oglądając śmiały się i cieszyły i mówiły, że to jest ich ulubiona dobranocka. Jak się już skończyła to poszły do łóżeczek, a najmniejszego z chłopców trzeba było zanieść bo usnął jeszcze w czasie oglądania.

Po wysłuchaniu opowieści kruka Cyprian stał przez chwilę zastanawiając się. Trwało to krótko bo szybko zdecydował. Przygotujemy takie same pudełko u nas. I żeby w nim też była dobranocka dla wszystkich zwierząt z lasu. I tak to się wszystko zaczęło. Do południa trwała budowa tego pudła. Właściwie to zrobili głównie obramowanie dookoła i równy, szeroki teren za nim. Taką scenę na której dobranocka miała być pokazana. Po drugiej stronie było dużo miejsca dla zwierząt z lasu. Żeby wszyscy mogli sobie usiąść lub się wygodnie położyć oglądając.

Po obiadku wzięli się z kolei za przygotowanie samego przedstawienia. Lisek zaoferował się, że on może dać pokaz tańca razem z borsukiem Emilem. Jeżyk nie był pewien, czy to dobry pomysł. Kryspian rzeczywiście potrafił się bardzo ładnie poruszać – tak płynnie i kołysząco. Co do niego nie było wątpliwości. Emil za to – nie za bardzo. Postanowili jednak zrobić próbę i zobaczyć jak to im będzie szło. Tylko skąd wziąć muzykę do tego tańca?

Kruk Bazyli na pewno nie był dobrym śpiewakiem. Krakać tylko potrafił, a to się nie nadawało. Poleciał więc poprosić znajome ptaki o pomoc. Żeby nie czekać Cyprian zaczął w tym czasie wystukiwać rytm kijkami. Nie była to jeszcze muzyka, ale przynajmniej zwierzaki mogły zacząć już próbę. Początek wyglądał tak komicznie, że jeżyk nie mógł się powstrzymać od śmiechu. Słysząc to borsuk już się chciał za to obrazić. Jednak po kilku próbach zaczęło to już jako tako wyglądać. Kiedy wrócił Bazyli razem ze znajomym kosem to aż zatrzymał się jak wryty – tak im to już zgrabnie wychodziło.

Słońce zaczęło się już obniżać nad horyzontem. Kruk poleciał zawiadomić zwierzęta w całym lesie o wieczornym przedstawieniu. W tym czasie zrobili kolejną próbę, teraz już razem z kosem. Ptaszek śpiewał przepięknie i jak połączyło się to z rytmem wystukiwanym przez Cypriana – efekt był znakomity. Byli z siebie bardzo zadowoleni, ale chcieli jeszcze kilka razy przećwiczyć tak by wszystko na pewno świetnie wypadło.

Zbliżał się już wieczór i słońce miało niedługo zachodzić. Ciszę i spokój wieczora czuło się już w całym lesie. Ostatnie promienie słońca zaglądały między drzewa. Dzięki nim było jeszcze wystarczająco widno dla wszystkich. Zwierzęta z lasu zaczęły zbierać się przed sceną i rozsiadać wygodnie. Niektóre nawet się poukładały wykorzystując zagłębienia terenu. Z zaciekawieniem przyglądały się konstrukcji, którą jeżyk wybudował razem z przyjaciółmi.

Cyprian był zaskoczony tym jak wiele z nich przyszło. Nie myślał, że zainteresowanie będzie aż tak duże. Cała polana była pozajmowana. Słychać było śpiew ptaków z oddali, ale mniej niż zwykle bo wiele ptaków siedziało teraz na gałęziach czekając na rozpoczęcie dobranocki. Przekrzywiały główki, żeby lepiej widzieć całą scenę. Widać było nawet rodzinę bobrów, która mieszkała nad rzeką i prawie nigdy się stamtąd nie ruszała. Wieczór był tak przyjemny, że nikt się nigdzie nie spieszył. Czuło się jeszcze ciepło wieczornego słońca. Las pachniał igliwiem i żywicą drzew. Wszyscy spokojnie i cierpliwie siedzieli na swoich miejscach. Jeżyk poczuł, że to dobry moment żeby zacząć. Pomachał więc do Bazylego.

Kruk wyszedł na scenę przed obramowanie i wszyscy znieruchomieli przyglądając się mu i czekając co powie. Odchrząknął i zaczął:

– Witamy Was na pierwszym przedstawieniu naszej leśnej dobranocki. Zatańczą w niej dzisiaj borsuk Emil i lisek Kryspian, a przygrywać im będą jeżyk Cyprian i kos Bartłomiej. Serdecznie zapraszamy!

Bazyli ukłonił się i usiadł z boku. Jedna wiewiórka, która uważała się za najbardziej światową zaczęła klapać jedną łapką o drugą rozglądając się czy inni się nie przyłączą. Reszta zwierząt nie wiedziała jednak do czego to miało służyć więc po prostu czekała na rozpoczęcie przedstawienia.

Cyprian zaczął stukać patykami, a kos po chwili przyłączył się ze swoim śpiewem. Na scenę weszli Emil i Kryspian. Ukłonili się i zaczęli zaraz wirować w rytmie muzyki. Na początku byli bardzo przejęci tym, że cały las im się przygląda. Ponieważ jednak wszystko szło dobrze zaczęli się rozkręcać. Lisek obracał się z gracją i szeroko zamiatał swoim pięknym rudym ogonkiem. Borsuk podskakiwał i bardzo przy tym uważał, żeby się przynajmniej nie potknąć.

Widać było, że się to wszystkim zaczyna coraz bardziej podobać. Niektórzy wystukiwali rytm łapkami, inni podnosili się i dołączali do tańca. Ptaki siedzące na gałęziach przyłączyły się do kosa i cały las po chwili rozbrzmiewał melodyjnymi trelami. Ponieważ każdy śpiewał zupełnie inaczej trudno było do tego tańczyć, ale wyraźnie nikomu to nie przeszkadzało.

Zmierzch nadszedł gdy dobranocka i zabawa wokół niej trwała jeszcze w najlepsze. W lesie było już mniej widno i wszystkim już zaczynało chcieć się już spać.Tańce stały się bardziej wolne i kołyszące. Muzyka cichła gdy kolejne ptaki zaczynały wtulać się w swoje piórka i nieruchomieć na gałęziach.

Cyprian obserwując ten zwalniający i coraz bardziej senny taniec czuł się bardzo z siebie dumny. Wszystko udało się tak wspaniale zorganizować. Widział Kryspiana i Emila jak zmęczeni tańcem ułożyli się obok sceny. Noc zapowiadała się bardzo ciepła więc nie musieli się nawet niczym przykrywać. Jeżyk odetchnął głęboko i ziewnął. Taaak! Dobranocka przed snem to był świetny pomysł.

Następnym razem też coś wymyślą. Scena przecież zostaje i przyda się jeszcze na pewno. Ale nad tym zastanowi się już jutro rano. Bo teraz to już mu się bardzo chciało spać. Z przymkniętymi oczami rozejrzał się jeszcze po okolicy. Wszyscy znieruchomieli ułożeni wygodnie. Oddychali spokojnie i powoli, jak to we śnie. Jeżyk jeszcze raz odetchnął, obrócił się na drugi bok i zamknął już całkiem oczy.

Lekki wietrzyk poruszał liśćmi na drzewach, a z daleka słychać było spokojne i ciche dźwięki nocy. Zasypiając Cyprian pomyślał jeszcze o dzieciach w domu. One też już na pewno smacznie spały po dobranocce. Uśmiechnął się jeszcze do siebie i zasnął…

A Ty podczas następnego spaceru do lasu rozglądaj się bardzo dokładnie. Może zobaczysz gdzieś scenę ustawioną z patyków przez Cypriana i jego przyjaciół. A jak po wrócisz tam wieczorem to może nawet trafisz na leśną dobranockę. Ale wtedy podchodź bardzo powoli i cichutko. Tak, żeby Cię zwierzątka w ogóle nie usłyszały. Śpij!

Tags: , , , ,


  1. Przepiękne bajeczki …które czytam mojej 5 letniej Juleczce.


  2. Cudowne bajki, w sam raz dla mojej szesnastoletniej Marty


  3. Fantastyczny sposob pisania bajek .Jas wieczorem dopomina sie wrecz o Cyprianka.Na ogol zasypia po pierwszej bajce czytanej przez pana Grzegorza ale czasem slucha kilka razy .Gdyby byla mozliwosc czy moglabym prosic o nagranie bajki o sowce.Moj syn ma autyzm a ta bajka tlumaczy go lepiej niz medyczne wywody .Dziekujemy za bajki zasypianki.


  4. Super bajeczki czytam codziennie Wiktorowi i zawsze pięknie zasypia przy nich, skończyły się problemy z zasypianiem a czasem nawet nie dotrwa do końca bajki. Polecam każdemu


  5. Razem z synkiem 4 letnim Igorkiem uwielbiamy Pana bajki! Są cudowne!


  6. Gratuluję talentu ?


  7. Moja 17-letnia dziewczyna zasnęła w 5 minut xD

· 1 · 2

Napisz komentarz!