Jeżyka Cypriana wyprawa na księżyc

Dzisiaj Cyprian spotkał w lesie chłopca na spacerze z Mamą. Szukali w lesie konwalii – pięknych białych kwiatuszków, które wyglądają jak małe dzwoneczki. Jak się cichutko przy nich usiądzie i spokojnie przyłoży do nich ucho to można usłyszeć delikatne dzwonienie. A gdy przyjdzie się raniutko, to dodatkowo jeszcze kropelki rosy błyszczą na łodyżkach i dodają blasku bielutkim kwiatuszkom. Jakby tego było mało to jeszcze pięknie pachną. Konwalie to ulubione kwiatki jeżyka wczesną wiosną. Kwitną bardzo krótko, ale warto ich wtedy poszukać.

konwalie

Ponieważ Ci ludzie nie znali dobrze lasu, w którym mieszkał Cyprian, nie wiedzieli dokąd pójść. Chodzili głównie na jego skraju i nie mogli kwiatków znaleźć. A przecież jeżyk znał świetne miejsce gdzie właśnie teraz rosło całe mnóstwo pięknych konwalii. Jak się przeszło przez brzozowy gaik i skręciło w lewo za starym dębem dochodziło się do dolinki, która cała była ukwiecona na biało.

Cyprian obserwował ich z ukrycia i widział, że w końcu znaleźli tylko kilka zeszłorocznych szyszek i po jakimś czasie zawrócili do domu. Zanim poszli słyszał wyraźnie, że następnego dnia postanowili wrócić i jeszcze raz poszukać.

Gdy tylko o tym jeżyk usłyszał postanowił im pomóc. Bardzo chciał, żeby mogli te piękne kwiatki zobaczyć. Postanowił zostawić specjalne tajne znaki, które pokażą jak do konwalii dojść. No i właśnie w ten sposób spędził dużą część dnia. Wybierał bardzo ładne szyszki, do których chłopczyk na pewno przybiegnie i układał je w widocznych miejscach. Dodatkowo zebrał trochę białych płatków i rozsypał tak, żeby prowadziły ich prosto do doliny.

Przy tym wszystkim chciał sam pozostać w ukryciu. Miał taką zasadę, że się nigdy ludziom nie pokazywał. Był jednak ciekaw, czy jego plan się powiedzie. Czy jutro chodząc po lesie zobaczą piękne szyszki i białe płatki, które na nich czekają? Czy znajdą konwalie? I czy domyślą się, że ktoś im w tym pomagał.

Teraz, wieczorem był z siebie bardzo zadowolony, ale też bardzo zmęczony i śpiący. Wrócił już w okolice swojej norki i przygotowywał się do spania. Jako że noc zapowiadała się ciepła i jasna, chciał przespać się pod gołym niebem. Położył się na posłaniu z igliwia i rozejrzał dookoła. Cały las wieczorem stał w ciszy i spokoju. Zachodzące słońce już się prawie schowało, ale jeszcze grzało pyszczek jeżyka.

Leżał sobie nieruchomo i spokojnie czując zapach lasu. Oddychał głęboko i czuł aromat żywicy sosen i igliwia. Przymknął oczy i wsłuchiwał się w dźwięki nadchodzącej nocy. Szum i szelest liści odprężał go i rozluźniał. Do snu ptaki układały się już w swoich gniazdach, a zwierzęta w swoich norkach.

Jeżyk przełożył się na drugi bok i spojrzał na księżyc. Jego tarcza była duża i błyszcząca. Na czystym wieczornym niebie wydawała się być tak bardzo blisko. Cyprian wpatrywał się w kształty, które na niej widział. Ciemne plamy wyglądały jak jeziora lub wyspy. Niektóre miały kształt zwierząt, które jeżyk znał – wilków i niedźwiedzi. Inne były trochę jak smoki, o których słyszał w opowieściach kruka Bazylego.

Cyprian lubił patrzeć na księżyc i zawsze w marzeniach chciał tam się znaleźć. Prosił nawet kiedyś o pomoc Bazylego, czy nie mógłby go tam zanieść, ale ten śmiał się tylko. Mówił, że to stanowczo zbyt daleko i że jeszcze żadnemu krukowi nie udało się tam dolecieć. Gdyby jednak tak bardzo mocno machać skrzydłami? Może wtedy?

Jeże nie mają skrzydeł i nie potrafią latać, ale też są dość lekkimi zwierzątkami. Przecież dmuchawce też nie mają skrzydeł, a potrafią polecieć bardzo daleko. Tak rozmyślając leżał sobie bez ruchu w cieple i odprężeniu. Oddychał głęboko i spokojnie. Jego brzuszek unosił się i opadał. Z zamkniętymi oczami i bardzo bliski snu.

Niedaleko Cypriana rosła kępa mleczy, na których było całe mnóstwo dmuchawców. I te dmuchawce zaczęły w pewnym momencie się powiększać i przylatywać do jeżyka. Kilka z nich przyczepiło się do jego igieł i zaczęło go pociągać w górę. Najpierw powoli, ale po chwili już całkiem wyraźnie poczuł, że zaczyna się unosić. Był tak zaspany, że nawet się tym specjalnie nie zdziwił. Ruch był kołyszący i spokojny i nie przeszkadzał mu być dalej rozluźniony i wygodnie rozciągniętym.

Cyprian widział wokół siebie przesuwające się gałęzie krzaków, a później też drzew. W dole zobaczył oddalające się wejście do norki, w której co noc sypiał. Na wyższych piętrach drzew widział gniazda, w których spały już smacznie ptaki, a on poruszał się wyżej i wyżej. Ruch był tak wolny, że nie czuł nawet powiewu wiatru. Po chwili miał już wokół siebie same wierzchołki drzew. Widział nawet jedną wiewiórkę, która przez chwilę przyglądała mu się z lekkim zdziwieniem, a później ułożyła się znowu do snu.

Jeżyk unosił się coraz wyżej. Teraz pod sobą widział swój las, w którym drzewa robiły się coraz mniejsze i mniejsze. Niedługo później zaczęły mijać go pojedyncze chmurki. Przymknął oczka i drzemał przez jakiś czas nie zastanawiając się nawet nad swoim lotem. Czuł się lekko i beztrosko. Gdy wdychał powietrze czuł, że jest rześkie i czyste, jak po porannym deszczu.

Nie otwierając oczu Cyprian poczuł, że teraz porusza się coraz wolniej. Tak jakby do czegoś się zbliżał. Uchylił lekko powieki i zobaczył, że jest teraz z kolei bardzo blisko księżyca. Jego tarcza była ogromna i emanowała ciepłym blaskiem. Te plamy, które wydawały się kształtami zwierząt to były ogromne wyspy wśród oceanu szarego piasku, który przykrywał całą powierzchnię.

Po delikatnym wylądowaniu pierwsze co jeżyk poczuł to wielka lekkość. Gdyby chciał mógłby wyskoczyć bez wysiłku na wielką wysokość. Przeskoczyłby najwyższe drzewa? Gdyby oczywiście były tutaj drzewa. Pył, który przykrywał całą powierzchnię tworzył fantastyczne kształty – pagórki, wzgórza, strumienie, wodospady. Oglądając to Cyprian był bardzo śpiący. Spokojny i powolny przelot jeszcze bardziej go ukołysał. Teraz więc ułożył się zaraz w pobliżu księżycowego drzewka. Obiecał sobie, że już następnego dnia od rana zwiedzi całą okolicę i zobaczy to wszystko co każdej nocy oglądał z daleka leżąc w łóżeczku w swojej norce.

Sennym wzrokiem spojrzał jeszcze w stronę Ziemi, z której przyleciał. Wyglądała przepięknie – niebieska, z zielonymi plamami i przykryta gdzieniegdzie smugami chmur. Widział tylko jej część bo przecież na ziemi była teraz noc.

Leżąc na księżycu i smacznie zasypiając Cyprian przypomniał sobie jeszcze o chłopcu, który dziś z Mamą odwiedził las. Gdzieś tam na dole, na ziemi śpi teraz w swoim łóżeczku. I na pewno śni mu się coś wspaniałego. A jutro czeka go niespodzianka – znajdzie ślady pozostawione przez Cypriana. A jak będzie już dochodził do dolinki z konwaliami to on – jeżyk Cyprian będzie niedaleko. I może nawet na chwilę się mu pokaże i pomacha? Ale tylko jemu ? bo tylko dzieci mogą go zobaczyć?

Tags: , ,


  1. śliczna bajka 🙂


  2. To się nazywa zasypianka – ledwo doczytałam do końca bo mi się oczy kleiły 🙂 Przy tym nie da się nie zasnąć.


  3. Tę bajkę wybrałam na pierwszy wieczór bez smoczka.
    Nigdy wcześniej nie czytałam równie ‚sennej’ bajki.
    Mam nadzieję, ze pomoże ona mojemu synkowi zasnąć bez smoczka.
    Dziekuję za wszystkie bajki! Myslę, że zostaną z nami na dłuzej.

    A moze jest jakaś bajka o „Małym Świętym Jerzym”, który walczył ze smokiem??? 😉 (a raczej z jego brakiem…)


  4. Super, za pierwszym razem sam przy niej zasnalem 🙂 i jak mi telefon wypadł z ręki to sie obudziłem, na szczęście dzieci już spaly.


  5. Już w połowie bajki synuś poleciał na księżyc 🙂


  6. Ładna i spokojna bajka, sama zaczęłam ziewać ale doczytałam do końca, nasza para rozrabiaczków też zasnęła. Teraz miłych spokojnych chwil dla rodziców, tez się nam należy 🙂


  7. Super 🙂 moja cala czworka zasypia jak zaczarowana 🙂


  8. Brakuje mi słów żeby opisać jak dobre są Pana bajki. Czytam je moim chłopakom już od dawna i cały czas są równie skuteczne.
    Potrafią wyciszyć mojego młodszego syna po jednej trzeciej swojej treści. Pózniej z dwa trzy pytania lub spostrzeżenia bystrego czterolatka i w końcu odfrówka w objęcia Morfeusza

Napisz komentarz!