3.5
(883)

Pewnie tego nie wiesz, ale małpki uważają, że wszystkie banany świata należą wyłącznie do nich. Gdy tylko je gdzieś zobaczą, przybiegają i próbują na wszelkie sposoby je zabrać. Przeczytaj o tym, jak się to wszystko zaczęło.

bajka o małpkach i bananach

Dawno, dawno temu, na świecie był tylko jeden rodzaj bananów, ale bardzo wiele gatunków małpek. Żyła sobie wtedy staruszka, która miała duży ogród pełen bananowców. Starej kobiecie było bardzo trudno samodzielnie zebrać banany, więc dogadała się z królem małp. Powiedziała mu, że jeśli zbierze dla niej kiście bananów, będzie mógł wziąć sobie ich połowę. Zgodnie z umową małpa zebrała banany. Kiedy jednak przyszło do podziału, dała kobiecie te, które rosną nisko, są małe i pomarszczone. Duże i ładne, zatrzymała dla siebie.

Staruszka bardzo się tym zdenerwowała. Całą noc nie spała obmyślając podstęp, za pomocą którego wyrówna rachunki. Następnego dnia swój plan wprowadziła w życie. Przygotowała rzeźbę z wosku, która wyglądała jak mały chłopiec. Następnie umieściła na czubku jego głowy duży, płaski kosz, a do niego włożyła najlepsze, dojrzałe banany, jakie tylko udało jej się znaleźć. Wyglądały bardzo kusząco.

Nie minęła chwila, a pojawił się król małp. Od razu pomyślał, że to chłopiec handlujący bananami. Często takich malców gonił, zrzucał im kosze, a potem uciekał z bananami. Tego ranka był jednak w dobrym humorze, więc pomyślał, że najpierw spróbuje uprzejmie poprosić.

– Chłopczyku, chłopczyku! – zawołał – Daj mi proszę banana.

Rzeźba nie odezwała się ani słowem. Powtórzył znowu, tym razem głośniej:

– Chłopczyku, chłopczyku! Daj mi banana! Tylko jednego, małego, dojrzałego, słodkiego banana.

Znowu nic. Wtedy zaryczał najgroźniej jak potrafił:

– Chłopczyku, chłopczyku! Jak mi nie dasz banana, to tak Cię popchnę, że cały kosz Ci spadnie i stracisz je wszystkie.

Figurka milczała nadal. Małpa podbiegła więc i mocno go uderzyła. Jej ręka wbiła się w wosk i przykleiła tak mocno, że nie dało się jej wyciągnąć.

– Chłopczyku, chłopczyku! Puść moją rękę i daj mi banana, bo inaczej uderzę Cię jeszcze mocniej.

Woskowy chłopiec nie odpuścił. Król małp drugą ręką zadał mu kolejny cios i tym razem ręka pozostała mocno osadzona w wosku.

– Chłopczyku, chłopczyku! Teraz zdenerwowałeś mnie tak, że zaraz Cię z całej siły kopnę!

Wściekła małpa zamachnęła się i tym razem obydwie jej stopy przykleiły się do wosku tak mocno, że nie dało się ich wyciągnąć.

małpka banan

Wtedy małpa narobiła takiego wrzasku, że już wkrótce ze wszystkich stron zbiegły się małpy – małe, średnie i duże. Na pomoc przybyła cała armia małp. Zaczęły się naradzać, jak królowi pomóc. Na pomysł wpadła najmniejsza małpka.

Za jej radą wdrapały się na najwyższe drzewo i stanęły jedna na drugiej, tworząc wysoką małpią drabinę. Najgłośniejsza z nich wspięła się na górę i zawołała słońce na pomoc.

W odpowiedzi słońce wyszło zza chmur i oświetliło wielkim blaskiem całą okolicę. Gorące promienie zaczęły topić wosk i po chwili król małp mógł wyciągnąć jedną z rąk. Upał narastał i wkrótce udało mu się uwolnić drugą rękę, a ne koniec nogi i resztę ciała. Król zaryczał z całej siły obwieszczając, że jest wreszcie wolny.

Gdy staruszka zobaczyła, że jej podstęp się nie udał zupełnie zniechęciła się do hodowania bananów. Postanowiła przenieść się w zupełnie inne okolice i uprawiać tam kapustę. Małpy zostały zaś na miejscu w pełni władając już ogrodem bananowców. Od tego dnia małpy uznały, że należą im się wszystkie banany świata.

Ta brazylijska bajka pochodzi z książki „Fairy tales from Brazil” z 1919 roku, której autorem jest Elsie Spicer Eells. Moje jest tłumaczenie i opracowanie. Jak się Wam podobała brazylijska bajka o małpkach i bananach?

Jak się podobała bajka?

23 komentarzy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię