Bajka zasypianka o misiu Chrapciu

Miś Chrapcio był bardzo wesołym niedźwiadkiem. Razem z rodzicami mieszkał w małym żółtym domku na zielonej leśnej polanie, którą zawsze ogrzewało swymi promykami cieplutkie słoneczko i owiewał leciutki, cichutki wietrzyk. Chrapcio uwielbiał kłaść się na mięciutkiej trawie – jak na dywaniku i długo, długo patrzeć na sunące z wolna po niebie obłoczki i przelatujące ptaszki – wsłuchiwał się wtedy w ich ptasie trele i wolno przymykając oczka, marzył, marzył i marzył…

O Dalekiej Krainie Puchowych Jezior i Mórz, Gór i Lasów, gdzie w małym puchowym ulu mieszkały puchowe pszczółki i co dzień robiły dla niego pyszny, słodziutki, puchowy miodek. A on długo, długo płynął po swój przysmak – przez lazurowo błękitne morza i jeziora, które cichutko szumiały mu do uszka swoje morskie opowieści. Słuchał drzew wiejących historie o leśnych ludkach, wspinał się na mięciutkie szczyty gór i podziwiał, podziwiał, podziwiał… kołysząc się spokojnie w takt muzyki cichutko gwiżdżącego wiatru. Przemierzając długie, kręte ścieżki, zagajniki, gaje.

Po długiej podróży niedźwiadek dotarł na ogromne puchowe pole, gdzie na wielkim dywanie z kolorowych kwiatów stał olbrzymi ul, a wokół unosił się już słodki, wonny zapach pysznego miodku… Zmęczony podróżą, ale zadowolony Chrapcio zapukał cichutko do drzwi ula – puk, puk, puk… Po chwili w drzwiach stanęła jego serdeczna przyjaciółka – Puchata Pszczółka Mioduszka – serdecznie go witając, otuliła go swym cieplutkim futrzanym skrzydełkiem, po czym zaprosiła do malutkiego, przytulnego, pokoiku – otulonego ciepłem kominka, gdzie w półmroku delikatnie migotała swym zielonym abażurowym oczkiem nocna lampka. Nieopodal lampki, stał mięciutki przytulny futrzany fotel, a na nim – niczym biały obłoczek leżała mięciuteńka puchowa podusia z bielutkiej wełny. Chrapcio marzył, by niczym w morzu zanurzyć się w bezkresnej puchatej otchłani fotela, wtulić główkę w puchową podusię i grzejąc swoje zmarznięte łapki w cieple kominka, smacznie i spokojnie zasnąć…

Już po chwili strudzony ciężką i daleką podróżą, podszedł bardzo wolniutko i ospale do fotela… Po czym na wpół przymkniętymi ze zmęczenia oczkami spojrzał na jego puchate wnętrze, które zachęcało, by się w nią wtulić. Niewiele myśląc, Chrapcio spokojnie i powoli osunął się na fotel, zanurzając w jego miękkości wszystkie swoje bardzo zmęczone łapki – jedna łapka, druga łapka, trzecia i czwarta robiły się coraz cięższe i cięższe… Główka opadła mu powoli zapadając w przytulną miękkość białej podusi… Powieki ważyły coraz więcej, więcej i więcej… W oddali słychać było stary drewniany zegar ścienny, który snuł swą długą nocną opowieść – wybijając ją swym cichym i miarowym tik – tak, tik – tak, tik – tak. Coraz ciszej i ciszej i ciszej. A za oknem noc otulała już świat swym ciepłym puchowym płaszczem…

Po pluszowym, nocnym niebie – niczym mięciutkie podusie sunęły coraz wolniej i wolniej – senne nocne chmurki, zza których delikatnie i bardzo, bardzo wolniutko wyłaniał swą okrągłą buzię zmęczony długą podróżą pluszowy księżyc… Szeroko ziewając kłaniał się wszystkim pluszowym gwiazdkom, a one, jedna po drugiej migotały delikatnie z wolna płynąc po głębokim, puchowym oceanie nieba. Niczym małe latarnie, bardzo wolniutko otulały świat kołderką z leciutkiej puszystej mgiełki nocnego światła… Otulały, otulały, otulały i z uwagą słuchały, słuchały, słuchały… Jak przy delikatnym wtórze wiatru pohukiwała gdzieś daleko puchata sowa – Puśka – uhu, uhu, uhu – zdawała się długo i spokojnie opowiadać o swych nocnych przygodach.

Delikatny deszczyk uderzał miarowo w mięciutkie szyby okien puchowego ula – grał cichutko swą deszczową kołysankę – kap, kap, kap – raz po raz łagodnie spływając po pluszowej okiennej szybie. Gdzieś nieopodal przycupnął ukradkiem konik polny i przysłuchując się deszczowej kołysance delikatnie przygrywał na swych malutkich futerkowych skrzypeczkach, kołysząc do snu puchate polne kwiaty. A one w milczeniu słuchały, słuchały, słuchały i wolniutko zasypiały, zasypiały, zasypiały… A skrzypeczki grały, grały, grały z każdą chwilą senniej, senniej i senniej…

Kiedy umilkły i za oknem zrobiło się już całkiem cichutko – Chrapcio wtulony w mięciutki puchowy fotel pomyślał o swoim ulubionym puchowym, przysmaku, ukochanych rodzicach i o tym, jak będzie do nich długo, długo wracał… I znów będzie płynął, płynął i płynął przez puchowe morza, i jeziora, a one znowu będą cichutko szumiały mu do uszka swoje historie. A potem raz jeszcze będzie wsłuchiwał się w długie bajania wysokich i starych leśnych dębów, buków, sosen i świerków. I od nowa wolniutko i cichutko będzie szedł, szedł i szedł… coraz wyżej, wyżej i wyżej na mięciutkie szczyty puchowych gór…

A tam – jak kiedyś kołysał go będzie gwiżdżący cichutko wietrzyk, a on zanurzając swe łapki w puszystej miękkości górskiego futerka będzie podziwiał, podziwiał, podziwiał… A potem ostrożnie, bez pośpiechu – kroczek za kroczkiem, łapka za łapką mięciutko zejdzie w dół, by przez długie puchowe kręte ścieżki, zagajniki, gaje – iść, iść, iść… I choć znużony wędrówką – będzie wędrował, wędrował, wędrował – coraz wolniej i wolniej – ospale i z wielkim trudem unosząc swe bardzo już zmęczone wędrowaniem łapki. A one będą szły, szły i szły… Ciągle naprzód i naprzód… Mijając kołysane lekkim zefirkiem pluszowe pola i łąki…

A kiedy tak będzie wolniutko wędrował, wędrował, wędrował – którejś nocki dojdzie na swą cichutką – leśną polanę – gdzie zasną już ptaszki i letni wietrzyk wtuli się między gałęzie drzew, by spokojnie zasnąć. A utulone w głębokim śnie źdźbła mięciutkiej trawy będą spać sobie smacznie – okryte bielutką kołderką z nocnej mgły… A Chrapcio bardzo już zmęczony daleką podróżą – zapuka cichuteńko do drzwi ukochanego domku. Mama i tatuś wezmą go w objęcia, mocno przytulą i zaniosą do jego ukochanego pokoiku. Położą go do jego ciepluśkiego łóżeczka, gdzie będzie już na niego czekała bardzo stęskniona mięciutka puchowa podusia i ciepluteńka kołderka.

Chrapcio otuli się nią bardzo mocno i będzie cichutko leżał – aż przyjdzie sen i wtulając misia w swe cieplutkie i bezpieczne ramiona powiedzie go do Krainy Spokojnych i Kolorowych Snów. A Chrapcio będzie sobie spokojnie śnił i śnił i śnił…

Spokojnych i kolorowych snów, Szkraby!

O autorce
Pani Jola Nartowska jest absolwentką studiów pedagogicznych w specjalnościach pedagogika opiekuńczo – wychowawcza oraz pedagogika rewalidacyjna z wczesnym wspomaganiem rozwoju dziecka. Z zainteresowaniem zgłębia wiedzę dotyczącą psychologii dziecka oraz zagadnień pokrewnych.

To już druga bajka Pani Joli na zasypiankach. Jest też Bajka o słoniku Bartusiu. Autorka chętnie napisze bajki na zamówienie. Zainteresowanych prosi o kontakt mailowy na adres: jla2204@interia.pl

64 komentarze


  1. Uwielbiam wszystkie zasypianki na tym blogu. Mój prawie 6 letni synek, który z powodu swoich zaburzeń ma ogromne kłopoty z zasypianiem i jest bardzo pobudzony nocą zasypia przy tych bajkach w połowie czytania. Czekam na nowe bajeczki choć nie przeszkadza mi czytanie ich w kółko? Dodam, że te powtórzenia są dla nas bardzo fajne. Synek czasami gdy nie zaśnie jest po bajeczce mocno wyciszony i mówi, że mu się bardzo podobało. Dziękuję i proszę o więcej ?


  2. Rewelacja
    Mój 2letni synek Julian tak bacznie słuchal bajki że aż miło ponieważ z reguły o połowę krótsza przestaje go w połowie interesować.
    Zasnął gdy przeczytałam ostatnie zdanie.
    Może przypadek może nie.
    Sprawdzę jutro wieczorem.
    Gratuluję autorce.


  3. Pani Jolu , wlasnie skonczylam czytac te bajke mojemu 9-cio miesiecznemu synkowi. Szkrabek juz spal na poczadku ostatniego akapitu. Musze zaznaczyc ze chlopczyk jest karmiony piersia i spi razem ze mna ,a wiec zasypia tylko i wylacznie Z cycuchem . Dziekuje bardzo za tak wspaniala bajeczke , Alanek dzis zasnal bez swojego “cieplego smoczka” w buzi . Hallelujah ? . Prosimy o wiecej tak wspanialych bajek ? . Pozdrawiamy Serdecznie ? P.S. Nie mam polskich znakow za co Z gory przepraszam.


  4. Bajka przy ktorej moja 5 corcia nie zasypia tylko pyta o znaczenie slow, ktorych wiele jest dla niej niezrozumialych, np. Lazurowy, zagajnik, gaj, zefirek itp. Autorka przesadnie rozbudowala zdania, przedluzajac opowiesc w zamierzeniu stworzenia pewnego rodzaju zmeczenia ktore uspi dziecko. Jednak nie na wszystkie dziciaki to dziala, przynajmniej nie na moje. Dzieki za nowe wyrazy w slowniku mojego szkraba. Pozdrawiam


    • Zgadzam się, bajka choć należy docenić wysiłek autorki raczej dla bardzo małych dzieci. Mój 6 latek skomentował: “To mnie nic nie uśpiło” :))


    • A ty widć nie umiesz czytać ze zrozumieniem.te bajki są dla dzieci do 3 lat …a nie starszych ktore juz wszystko rozumieją


  5. Bajka przy której 3 letni synek zasypia przed jej zakończeniem, ważne że uspokaja i pomaga zasnąć, a dzieci lubią jak im się coś powtarza, np. mogą wkoło słuchać tej samej bajki, dlatego tak na nie działa, Autorka zna dzieci i wie co pisze. Dziękuję


  6. Zbyt długie zdania- sprzeczne z zasadą pisania bajek, utrudniają czytelnikowi czytanie. Rowniez powtorzen jest zbyt wiele w jednym zdaniu – najlepiej jak sie powtarza dwu a nie trzykrotnie. Pzdr


    • Zgadzam się w 100%
      Ciężko mi było przeczytać niektóre zdania w spokojnym tempie.
      Na moją córkę nie podziałało.
      A ja męczyłam się, czytając ‘bajkę’ jak za karę.


  7. Przecież to zasypianka – jest genialna bo usypia dziecko bardzo skutecznie (oczywiście jeśli się czyta w odpowiedni sposób).


  8. Bardzo ladna bajeczka. Idealna dla mojego łobuziaka:)dziekuje za pomoc w usypianiu:) jutro do niej na pewno powrócę.pozdrawiam autorkę.


  9. Chcialam podziekowac Autorce bajki za tak rewelacyjna historie. Brawo :))* tak mialo byc, ale pisze z tel i chyba sama cos przestawilam w komentarzu ;)))


  10. Z gory przepraszam za brak polskich znakow, ale nie mieszkam w Polsce i nie mam polskiej klawiatury. Chcialam bardzo podziekowac Autorce bajki :))) Brawo za tak rewelacyjna historie :))) Moje Dzieciaczki (a sa to zywe srebra i ciezko jest sie im wyciszyc przed snem) padly juz w polowie tekstu. Powtorzenia to swietny pomysl, bo to one “kolysza” dzieci do snu. Jeszcze raz pieknie dziekuje i pozdrawiam bardzo serdecznie Ewa, mama Niny i Davida :)))


  11. Bardzo dziękuję za odpowiedź i spieszę donieść iż wiem o tym, niemniej jednak są miejsca gdzie w jednym zdaniu jest ich kilka co utrudnia wręcz czytanie. W innych bajeczkach jest ich mniej i są dzięki temu łatwiejsze i przyjemniejsze w czytaniu. Ale to moja opinia. Po prostu nie lubię przesady tylko umiar we wszystkim nawet w bajkach.
    Pozdrawiam


  12. Do Pani Anny. Bardzo Pani dziękuję za opinię i spieszę wyjaśnić, że w bajkach zasypiankach powtórzenia i onomatopeje – czyli wyrazy dźwiękonaśladowcze są zabiegiem, jak najbardziej celowym i uzasadnionym, ponieważ to właśnie one powodują, że “miluśińscy” zasypiają, i o to w tym chodzi, bo to bajka właśnie dla nich. A jej treść czytana w odpowiednim tempie i w stanie relaksu staje się jasna, jak przysłowiowe słońce. Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za opinię.


  13. Spróbuj odpowiednio te powtórzenia akceptować – właściwie przeczytane rewelacyjnie wyciągają i “usypiają” opowieść.
    Najlepsza bajka jaką czytałem dziecku, właśnie dzięki temu zabiegowi! Może uda mi się nagrać, jeśli Szanowna Autorka zgodzi się chętnie się podzielę.


  14. Jak dla mnie za dużo powtórzeń wyrazów ciągle coś trzy razy powtórzone i treść mało czytelna w zasadzie to nie wiem o czym jest ta bajka. Takie masło maślane. Ale może innym się spodoba 🙂 dziękuję i powodzenia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię