4.1
(246)

Na zasypiankach publikuję również mniej znane bajki z całego świata – tym razem bajka z Holandii o bocianach. Czy wiedzieliście jak bardzo Holendrzy kochają bociany, a bociany – Holandię?

Bociany uwielbiają Holandię. Lecą tutaj aż z Afryki i czują się wśród grobli i wiatraków jak w domu. Są ich tysiące. Czasami przechadzają się po ulicach, nie bojąc się ludzi. Zakładają gniazda na dachach, kominach, a młode wychowują nawet na wieżach kościelnych.

bajka o bocianach

Jeżeli ktoś ustawi kilka płaskich desek lub drewniane koło na wierzchołku drzewa, bociany przyjmują to jako zaproszenie. Gdy przylecą wiosną, zaczynają od dokładnej toalety, zanim jeszcze zbudują swoje gniazdo. Godzinami czyszczą pióra i czeszą upierzenie swoimi długimi dziobami. Następnie, tak uroczyście jak mistrz murarski, zabierają się do zbierania patyków i kawałków kory do budowy swojego domu. Nigdy się przy tym nie spieszą.

Para bocianów, rok po roku będzie korzystać z tego samego gniazda, naprawiając je i rozbudowując każdej wiosny. Bocian nie lubi zmian. Kiedy gospodarz dobrze potraktuje go w jednym miejscu Pan i Pani bocian będą tam wracać każdej wiosny. Powrót bociana jest w Holandii wielkim świętem.

Dżentelmen o czerwonych nogach znajduje tu zawsze mnóstwo jedzenia, bo jest to raj pełen żab. Nie musi się więc spieszyć z obiadem i często widać go, jak kładzie długi dziób między grubymi piórami na piersi i drzemie stojąc na jednej długiej nodze. Pod wieczór potrząsa skrzydłami, zatrzepocze nimi raz czy dwa i nieśpiesznie ruszy na spacer. Już po chwili ma wystarczająco dużo żab, myszy, larw, robaków i owadów na pełen posiłek dla siebie i rodziny. Holendrzy powiadają: „Na tym samym polu krowa zjada trawę, pies poluje na zające, a bocian na żaby”. Rzeczywiście, gdyby nie bocian, Holandia, podobnie jak w dawnych czasach Egipt byłaby w pełni opanowana przez żaby.

Jeżeli chcecie dowiedzieć się jak to się stało, że bociany tak kochają Holandię, musimy cofnąć się do Afryki sprzed miliona lat. Powinniśmy też spytać lokalnych nimf, w jaki sposób udało im się sprawić, że nowa kraina na północy stała się tak popularna w świecie bocianów. Dlaczego te mądre ptaki wyemigrowały do zimnego kraju oddalonego o tysiące kilometrów?

Gdy przed wiekami w Afryce były już wielbłądy i karawany, nie było jeszcze Holandii, a ten teren zalany był wtedy morzem. W Afryce i Indiach bocianów było za to tak wiele, że zaczynało brakować dla nich jedzenia. Kiedy Morze Północne cofnęło się, na te tereny jako pierwsze dotarły żaby. Przybyły szybko i w takiej liczbie, że ktoś mógłby je uznać za panów tych krain – były wielkie i niesamowicie głośno rechotały.

Holenderskie nimfy, które również mieszkały na tych terenach były niezadowolone z obrotu sprawy. Gdy podczas księżycowej nocy chciały potańczyć na łące, zawsze znajdowała się jakaś duża żaba siedzącą nieopodal i zagłuszająca wszystko swoim rykiem. Kiedy więc usłyszały o bocianach w Afryce i o ich wielkim apetycie na wodne podskakiwacze, pełzacze i skrzekacze postanowiły je do siebie zaprosić.

Nic nie wiedziały o zwyczajach tego ptaka, nie wyobrażały sobie nawet jak może wyglądać. Słyszały jednak wiele historii o dobrym charakterze bociana. Cieszył się doskonałą opinią, był miły dla swoich młodych, ale również opiekował się swoimi rodzicami, gdy wkraczali w podeszły wiek. Nimfy wysłały więc delegację do Egiptu.

Bociany zwołały sejmik, by uradzić co z zaproszeniem zrobić. Przybyły ptaki mieszkające wśród sitowia Nilu, na dachach świątyń, na piramidach, na szczytach starych kolumn. Ptaki z miast, wsi i znad rzek. Zaproszenie zostało omówione i jednogłośnie przyjęte. Tylko stare babcie i dziadkowie marudzili, obawiając się, że w obcym kraju nie będą dobrze karmieni. Ustalono, że polecą najsilniejsze ptaki. Te, które się boją lub są zbyt słabe, zostaną w tyle by zająć się starszymi.

Gdy bociany podróżują, lecą całymi stadami. Tysiące z nich razem opuściło Egipt. Wiosną, wysoko w powietrzu, z rozpostartymi szerokimi skrzydłami i wyciągniętymi w locie długimi nogami poleciały poprzez całą Europę. Gdy dotarły, rozproszyły się po bagnistych ziemiach nowego kraju. Uzgodniły, że każda para ma znaleźć swój własny dom. Zaplanowały też, że gdy nadejdzie jesień i będzie zbierało się na mrozy ruszą w podróż powrotną do Egiptu.

bociany w Holandii

Mieszkańcy Holandii nie mogli się nadziwić przybyszom. Śnieżnobiałe bociany były piękne i dostojne, spacerowały po łąkach, brodziły w stawach i rowach lub stały cicho nad brzegami rzek. Długie dzioby pozwalały im wyłowić zdobycz nawet z głębokiego błota, a smukłe nogi brodzić nawet w głębokiej wodzie. Żaby za dnia ucichły i bały zapuszczać się na łąki.

Gdy nimfy lepiej poznały swoich nowych gości, omal nie umarły ze śmiechu. Wkrótce odkryły, że bociany nie są ptakami śpiewającymi, ale rozmawiają ze sobą, stukając swoimi długimi dziobami. Wszyscy zazdrościli im za to śnieżnego upierzenia i długich jaskrawych nóg. Początkowo nimfy myślały, że ich goście noszą czerwone pończochy, więc zastanawiały się, jak im będzie ciężko je prać. W Holandii wszystko musi być czyste.

Ludzie również byli tak bardzo szczęśliwi z wojny z żabami i wężami i zwycięstwa bocianów, że składali im cześć jako zbawcom kraju. Umieszczali pudła na dachach swoich domów, aby ptaki mogły się w nich zagnieździć. Przycinali wierzby i ustawili na nich stare koła wozów, żeby mogły na nich przysiadać i odpoczywać. Rycerze umieszczali postać bociana na swoich tarczach, sztandarach i herbach, urzędnicy na miejskich pieczęciach. Stolicę kraju, Hagę, zadedykowano temu ptakowi i w granicach miasta wykopano staw, w którym karmiono bociany na koszt miasta.

Gdziekolwiek osuszano bagna lub zasypano staw, aby założyć wioskę, nie uznawano jej za część Holandii, dopóki nie osiedliły się w niej bociany. Nawet na bezdrożach ustawiano wysokie pale, na których umieszczano zaproszenia dla rodzin bocianów, aby tam przyleciały i zamieszkały. Wzdłuż dróg ustawiano słupy pod bocianie gniazda. Kiedy wracały na wiosnę cieszono się i ucztowano. Z kolei Holenderskie dzieci, nawet jeszcze za panowania królowej Wilhelminy, traktowały swoich ptasich przyjaciół jak listonoszów. Przywiązywały do czerwonych nóg maleńkie kartki papieru, wysyłając jesienią wiadomości do chłopców i dziewcząt z krainy sfinksa i piramid.

Dlatego bociany kochają Holandię.

Ta holenderska bajka pochodzi z książki „Dutch Fairy Tales for Young Folks” z 1918 roku, której autorem jest William Elliot Griffis. Moje jest tłumaczenie i opracowanie. Jak się Wam podobała holenderska bajka o bocianach?

Jak się podobała bajka?

3 komentarzy

  1. Super opowiadanie z mocnym akcentem nauk przyrodniczych i historycznych. Bardzo pouczające zaowocuje dobrą oceną z przyrody ?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię