Bajka latawiec i wiatr

21

Na stronach publikuje zwykle bajki online – zasypianki lub bajki terapeutyczne. Tym razem bardzo tradycyjna krótka bajka z morałem – latawiec i wiatr. Zapraszam do bajki online!

Czy puszczałeś kiedyś latawca? A może widziałeś go jak daleko w górze kołysze się i kręci na wietrze. Szybuje wysoko, wysoko. Posłuchaj więc historii o takim latawcu.

Duży i kolorowy uwielbiał latać wśród chmur. Dostojnie i pełny dumy szybować na niebie. Podziwiać cały świat, który wydawał się taki malutki gdy patrzył na niego z góry. Tu na górze lubił zatrzymywać się w jednym miejscu i tylko wystawiać się z coraz to innej strony do słońca.

W tym wspaniałym stanie przeszkadzało mu tylko jedno. Wiatr, zamiast lekkimi podmuchami chłodzić od słońca potrafił mocno dawać się we znaki. Czasami popychał tylko go w górę, czy w dół wyrywając z błogich marzeń. Jednak innym razem uderzał mocno i nagle, gdy latawiec się tego zupełnie nie spodziewał. Rzucało nim mocno na wszystkie strony. Latawiec często wpadał wtedy we wściekłość. Cały czerwony i roztrzęsiony krzyczał na wiatr.

Wicher jednak nie ustawał i dął silnie i porywiście. Zamiast spokojnego szybowania latawiec miotał się i kręcił. Naprężając się próbował pokonać podmuchy. Ale to na nic – wpadł w korkociąg i kręcąc się opadł w końcu kawałek w dół. Zdenerwowany do ostateczności zaczął wreszcie wykrzykiwać obelgi i wygrażać swemu znienawidzonemu towarzyszowi.

I nagle wiatr zaczął cichnąć. Porywiste pchnięcia zamieniły się stopniowo w spokojny podmuch by wreszcie ucichnąć całkiem. Latawiec na początku nie mógł uwierzyć swojemu szczęściu. Spokojnie i płynnie szybował teraz wśród chmur. Wreszcie jego krzyki i groźby poskutkowały. Dotarły do tego niewychowanego gbura! Zastanowi się następnym razem zanim ze mną zadrze – myślał sobie zadowolony.

Wiatru przy nim nie było. Cisza, która go otaczała była niesamowita. Latawiec rozejrzał się dookoła, a potem spojrzał w dół. Zaskoczony zauważył, że ziemia wyglądała tak, jakby była troszkę bliżej. Po chwili obserwacji był już pewien – obniżał się coraz szybciej. Spróbował unieść się do góry. Zawsze to było bardzo łatwe i pomagał mu w tym wiatr. Po nim mógł się wspinać wysoko do chmur. Tylko, że teraz go nigdzie blisko nie było. A ziemia była coraz bliżej i bliżej.

– Wietrze! Wietrzyku! Wiatruniu! Wracaj proszę! – zawołał.

– Przepraszam za to co wykrzyczałem do Ciebie! – zawołał już na dobre przestraszony rozglądając się dookoła.

W ostatniej chwili, tuż nad ziemią podmuch zatrzymał latawiec. Świszcząc głośno wiatr pojawił się i zakręcił nim kierując go wreszcie w górę.

– Obiecuję, że już na Ciebie nie będę tak krzyczał. – powiedział latawiec pokornie

– Wiesz co? Mi też Ciebie brakowało. – powiedział wiatr śmiejąc się głośno – Z tobą u górze jest przyjemniej i bardziej kolorowo. Ja też obiecuję, że postaram się aż tak gwałtownie nie dmuchać.

I zakręcili razem jeszcze jedno kółko blisko ziemi. Tym razem na zgodę.

Poproś następnym razem Tatę żebyście razem popuszczali latawca. Wybierzcie pogodny i słoneczny dzień, ale taki kiedy jednocześnie wiatr będzie silny i porywisty. Latawiec będzie się Wam miotał i nie będzie łatwo go wznieść do nieba. Nie złość się jednak na wiatr. Bo to dzięki niemu da on radę polecieć w końcu wysoko do nieba i na długo tam pozostać. Bo latawiec sam bez wiatru nie poleci. A gdy latawiec jest w górze i niebo i wiatr są dużo weselsze.

21 komentarze


  1. Witam Pawle.
    Jestem nauczycielem bibliotekarzem w szkole podstawowej. Czytam dzieciom w przedszkolu i w klasach młodszych. Organizuję też Konkurs Pięknego czytania, czy mogę „użyć” Twoich bajek. Jeśli się zgodzisz, to proszę podaj nazwisko, aby dzieci wiedziały, kto jest autorem.
    Dziękuję Renia


    • Dzień dobry Pani Reniu,
      Będzie mi bardzo miło, jeżeli będzie Pani czytała moje bajki dzieciom. Oczywiście się zgadzam. Wszędzie gdzie bajki nie są podpisane nazwiskiem autora są moja.
      Pozdrawiam,
      Paweł Księżyk


  2. Latawce – wspomnienia z dzieciństwa. Do dziś pamiętam, gdy udało mi się zużyć całą szpulkę z krawieckiego warsztatu taty. Latawiec szybował na kilometrowej wysokości, ledwo widzialny. Gdy słońce zachodziło, puściłem go wolno. Nie byłem w stanie ściągnąć go na ziemię,
    Dziękuję za przypomnienie tamtych chwil 🙂


  3. Kolejna krotka historia sprawdzajaca sie w usypianiu , ale mojemu 3-latkowi rowniez musialam zmienic troche tekst bo niektore słowa były trochę za trudne. Czekam na następne.Dziękuję i powodzenia.


  4. Synus zasnal,nie dotrwal do konca. To juz nasza 4 bajka zasypianka,kazda zakonczona sukcesem 🙂 dziekuje Autorowi i pozdrawiam.


  5. Super, pierwszy raz dzisiaj czytałam jedną z tych bajeczek mojemu smykowi i tuż przed końcem zaczął smacznie chrapać 🙂


  6. Bajka jest super raz przeczytałam kuzynce na dobranoc a teraz za każdym razem jak do niej przychodzę słyszę od samych drzwi „latafec ce”:) Super pozdrawiam.:)


    • Obelgi nie są dobre dla ucha dziecka, jednakże gdy je w przedszkolu lub w szkole usłyszy nie mamy na to większej kontroli…. Dlatego uważam iż jest to moja rola Taty ( więcej: NASZA rola Ojców) wytłumaczyć dlaczego takie słowa istnieją, i w jaki sposób mogą być nadużywane, a także jak możemy się przed nimi bronić lub wcale nie a po prostu lekceważyć…. Powodzenia dla mnie i wszystkich Ojców
      Pozdrawiam Kamil

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię