4.3
(80)

To jest bajka terapeutyczna napisana by pomóc dziecku, które boi się ciemności. Jest napisana pod kątem dziewczynki w wieku przedszkolnym. Zachęcam Cie jednak by dostosować ją do płci, wieku i zainteresowań dziecka. Możesz te rzeczy zmieniać czytając bajkę, tak aby Twoje dziecko lepiej identyfikowało się z bohaterem. Napisałem już sporo o bajkach terapeutycznych. Zapraszam Cię do przeczytania czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. A teraz już zapraszam do czytania!

Miś Małgorzatki

W pewnym miasteczku mieszkała sobie dziewczynka imieniem Małgorzatka. Chodziła do przedszkola i miała kochających rodziców. Była wesolutka, szczęśliwa i tylko jedno ją zawsze martwiło i jej dokuczało. Bardzo nie lubiła i bała się ciemności.

Wieczorem leżąc w łóżeczku wyobrażała sobie zawsze jakie to dziwne i straszne stworzenia czaić się mogą w mroku. Czasami zdawało się jej, że słyszy jakieś szumy lub stuki i wtedy nawet na wszelki wypadek przykrywała się cała kołderką. Doszło do tego, że nawet gdy w ciągu dnia przechodziła przy jakimś zakamarku, w którym panował głęboki cień odwracała się lub zamykała oczy.

Tata Małgorzatki wpadł na pomysł jak jej pomóc. Kupił latarkę, którą dziewczynka trzymała pod poduszką. Dzięki temu za każdym razem, gdy leżała w łóżeczku w nocy i się czegoś wystraszyła mogła ją włączyć i poświecić. A ciemność ma to do siebie, że jak się ją oświetli – to znika.

To był bardzo dobry pomysł, ale nie oznaczał, że Małgorzatka przestała się bać ciemności. Po prostu mogła ją odgonić z pomocą latarki. Zdarzyło się jednak coś co odmieniło to zupełnie. Posłuchaj jak to się stało…

Pewnego wieczora gdy dziewczynka leżała w łóżeczku i już prawie zasypiała usłyszała szelest dochodzący z drugiego końcu pokoju. Wyjęła latarkę spod poduszki i w to miejsce poświeciła. Zwykle okazywało się, że nic tam nie ma, ale tym razem było zupełnie inaczej. Zobaczyła pluszowe coś, co przypominało jej misia przytulankę. Przykrywało łapkami oczy i trzęsło się pod wpływem jasnego światła.

W pierwszej chwili Małgorzatka aż krzyknęła ze strachu. Na pewno nie spodziewała się zobaczyć tego w swoim pokoju. Tamto stworzonko słysząc okrzyk skuliło się jeszcze bardziej i zaczęło popiskiwać. Z całej siły przysłaniało oczka i wyglądało jakby chciało zapaść się pod ziemię.

Dziewczynka widząc to zamilkła. Najwyraźniej to coś dużo bardziej przeraziło się od niej. Nie chcąc dalej go straszyć spytała:
– Uspokój się proszę. Czy to światło Ci tak bardzo przeszkadza?
Potwierdzeniem było kiwanie główki.
– Dobrze, dobrze… Już to wyłączam. – powiedziała bo zrobiło jej się szkoda biednego stworzonka bojącego się światła. Gdy było już ciemno usłyszała cichutkie:
– Dziękuję.
– Ja jestem Małgorzatka, a Ty jak masz na imię? – spytała
– Ja jestem Leopold, miś z bajkowej krainy.
Przez dłuższą chwilkę było całkiem cicho. Już zaczęła myśleć, że może jej się to wszystko tylko wydawało gdy usłyszała znowu:
– Czy Ty nie zrobisz mi krzywdy? Bardzo Cię proszę, żebyś na mnie więcej nie świeciła…
– Ale dlaczego? Bez tego ja z kolei nic nie widzę… – odpowiedziała
– U nas w magicznej krainie jest półmrok i najmądrzejszy z misiów przed światłem przestrzegał. Mówił, że od niego mogą boleć, a nawet rozchorować się oczy. Ale to jeszcze nic. Ostrzegał też, że wszędzie gdzie jest tak jasno czają się groźne stwory. Nawet jeżeli ich nie widzimy mogą nam zabrać całą naszą magię i uwięzić.

Małgorzatka była tym tłumaczeniem bardzo zdziwiona. To przecież właśnie w ciemnościach niewiele widać… Przypomniała sobie zaraz jednak jak to jest gdy wyjdzie się z ciemnego pokoju do bardzo jasnego… albo zapali się nagle światło… lub gdy próbuje patrzeć na słońce. Oczy tego bardzo nie lubią i trzeba je w pierwszej chwili bardzo przymknąć. Wtedy rzeczywiście niewiele można zobaczyć.

Po chwili dziewczynka poczuła, że jej oczy zaczęły się stopniowo przyzwyczajać do mroku i już coraz wyraźniej widziała kształty w pokoju. Zobaczyła zarys misia w tym samym miejscu przy ścianie gdzie wcześniej. Jeszcze do końca się chyba nie uspokoił, więc powiedziała:
– To nie prawda, że tam gdzie jasno są groźne stwory. Ja tu jestem i nie masz się czego bać. Jak chcesz możesz być moim przyjacielem. – dodała uśmiechając się.

Leopold nie wyglądał na przekonanego do końca, ale wyraźnie był już spokojniejszy. Podszedł do niej powoli i przyglądał się uważnie.
– Rzeczywiście nie wyglądasz na stwora, którego trzeba się bać. – powiedział – I z chęcią zostanę Twoim przyjacielem!

Małgorzatka zachichotała gdy pomyślała, że ktoś mógłby się jej bać jako groźnego potwora. Przypomniała sobie zaraz coś i dodała:
– Tata mówił, że jak czegoś nie znamy to często się tego boimy. A jak już to poznamy to zwykle się z naszego strachu później śmiejemy.

Zrobiło im się całkiem wesoło. Miło jest tak wspólnie się pośmiać. Zarówno Małgorzatka jak i Leopold poczuli, że warto było przemóc strach by poznać się nawzajem. Nawet jeżeli byli różni i jedno wolało światło, a drugie mrok, byli przecież teraz przyjaciółmi.

– Tylko, że ja cały czas słabo widzę – powiedziała dziewczynka – Czy możemy chociaż na trochę zapalić światło żebym mogła Cię lepiej zobaczyć? Nie chce Cie oślepić, ale teraz już chyba wiesz, że w świetle nie ma żadnych stworów. Oczy Ci się pewnie szybko przyzwyczają do blasku, tak jak moje do mroku – dodała

Leopold pokiwał ostrożnie głową. Pstryknęła włącznikiem lampki nocnej. Przez chwilę ona sama niewiele widziała bo oczy już przywykły do ciemności. Jednak już niedługo i Małgorzatka i miś przestali przesłaniać oczy. Miś był brązowy, pluszowy i miał czarne oczka i nosek. Poduszki na łapkach były różowe. Wyglądał pogodnie i wesoło chociaż wciąż jeszcze mrużył oczka.

To niesamowite. Okazało się, że tak jak Małgorzatka mogła sporo zobaczyć po ciemku, tak Leopold nie bał się już światła. I do tego byli teraz przyjaciółmi. Jeszcze tego wieczora obiecali sobie, że będą razem bawić się w odkrywców – zarówno w mroku jak i w blasku dnia.

Rodzice nawet się bardzo nie zdziwili gdy zobaczyli nowego ulubionego misia u Małgorzatki. Miała już ich kilka i nawet nie byli pewni, czy to nie jest któryś z nich. Czasami tylko widzieli, że wychodząc na podwórko dziewczynka przysłania oczka misiowi na chwilę, ale nawet nie pytali o to dlaczego. To na pewno taka jej zabawa…

A latarkę oddała Tacie. Czasami jak w nocy nie ma światła w całym domu to warto mieć coś czym można poświecić. Nawet Tacie się to przyda. Dzięki temu chodząc po domu nie wywrócimy się o coś co leży na podłodze. A Małgorzatka miała przecież coś lepszego… Mogła w takich chwilach wziąć Leopolda na ręce i nieść ze sobą. A on przecież świetnie widział w ciemnościach i zawsze ostrzegał ją jak coś stało na drodze.

O ilustratorce
Ola Radecka jest mamą trójki młodych niepokornych. W chwilach wolnych od walk międzypokoleniowych stara się rozwijać swoje pasje oraz spełniać marzenia. Tworzenie ilustracji oprócz niebywałej frajdy daje jej przysłowiowego kopa i nie pozwala doszczętnie zwariować.

Jeżeli chcesz zrobić sobie i najbliższym prezent zasypiankowy – kup pięknie wydaną i ilustrowaną książkę z przygodami jeżyka Cypriana i wesołej gromadki. Zapraszamy do sklepu zasypiankowego.

Usypiająca książka dla dzieci - Jeżyk Cyprian i przyjaciele
Zasypiankowa książka – Jeżyk Cyprian i przyjaciele

Jak się podobała bajka?

24 KOMENTARZY

  1. te bajki są super moje dzieci nie mogą się doczekać kiedy pójdą spać aby usłyszeć nową bajkę dziękuję

  2. Dziękuję :) za tą piękną bajkę. Mój pięciolatek panicznie boi się ciemności, może już niedługo uda nam się przekonać go, że ciemność nie jest taka straszna. Od razu dodaję tę stronę do ulubionych :) Pozdrawiam :)

  3. Ilekroć czytam jakiekolwiek bajki, jestem pod coraz to rosnącym wrażeniem. Co prawda jeszcze nie jestem rodzicem, ale już wiem, gdzie pójść, żeby utulić do snu przyszłe potomstwo. Moimi ulubionymi bajkami są przygody Kotka Szarusia – istna rewelacja! Proszę o więcej takich ^.^

  4. Mój syn ma 3,5 roku i panicznie boi się ciemności, w każdym miejscu w domu zapala światła. Dziś przeczytam mu bajeczke o misiu i zobaczymy czy zrozumie że nie musi się bać. Postaram się jeszcze z nim o tym porozmawiać. Myślę że się uda bo tekst jest świetny.
    Pozdrawiam.

  5. dziekuje za bajki ktore publikujecie sa naprawde pomocne.mam pytanie czy jestescie w stanie mi pomoc z moim problemem na temat akceptacji nowego partnera w zwiazku?czy sa jakies bajki na ten temat ,chlopczyk ma cztery lata i nie jest do mnie przekonany…

    • Myślę, że czytanie i opowiadanie bajek jest świetnym sposobem na budowanie więzi z chłopcem. Mam na stronach też bajkę wyjaśniającą rozwód, która może pomóc wytłumaczyć go dziecku. Brak akceptacji „nowego Taty” może wynikać z braku pogodzenia się z rozstaniem rodziców. Dodatkowo polecam bajkę „Wojtuś i szczurek” na tych stronach, która pomaga pożegnać się z dawnym światem i otworzyć na zmiany i to co niesie przyszłość.

      Już samo to, że Pan tego tak aktywnie szuka daje mi duże przekonanie, że się Panu to uda. Powodzenia!

  6. Witam.Trafiłam na te bajki już wcześniej,ale dopiero dzisiaj pojawił się problem z zasypianiem u mojej 4,5 rocznej córki,przeczytałam i po niej chciało się już tylko spać.Oby wszystkie problemy udawało się tak załatwiać.Prosimy jeszcze o bajkę kiedy pojawia się młodsze rodzeństwo,aby starsze uwierzyło,że jest naprawdę potrzebne.Pozdrawiam czytelników Bajek Zasypianek.

  7. Bardzo zgrabnie obmyślona bajka. Podoba mi się pomysł, że jedni lubią ciemność a drudzy gdy jest jasno i , że w żadnym z tych światów nie ma potworów. Krzepiące dla dziecka jest to, że przewodnikiem po świecie ciemności jest przytulny mis. Daję 6+

  8. Bardzo dziekuję za te wspaniałe bajeczki!! Moja córeczka miała nocne koszmary, codziennie w nocy budziła się z płaczem i po jednym przeczytaniu bajki terapeutycznej związanej z tym problemem „przeszło jak ręką odjął”. Ponadto gdy czytam jej zasypianki naprwdę robi się senna i spokojnie zasypia. Dodam że na rynku wydawniczym nie spotkałam sie z tak cudownymi bajeczkami.

  9. coś pięknego. moje dzieci ( 5 i 3 ) pierwszy raz z taką uwagą słuchały bajeczki. może dlatego,że w pełni mogły się z nią identyfikować. dlaczego tak późno Pana odkryłam ???

  10. Jestem oczarowana Pana bajkami. Niespodziewalam się, że znajdę coś tak pięknego i sensownego. To naprawde przepiękne bajki

  11. Witam. Cudowna bajka. Jestem na bierząco z Pana tworczoscia i to dzieki Panu ja tez zaczelam tworzyc bajki-raczej krotkie opowiadania-specjalnie dla mojego synka-na jego potrzeby. Pana strona jest najlepsza jaka moglam spotkac-polecam ja wszystkim znajomym mamą.
    I dziekuje ze Pan jest i za przepiekne bajki ktore wierze ze nietylko mojemu synkowi pomagaja ale i wielu innym dzieciom.

NAPISZ SWÓJ KOMENTARZ

Wpisz komentarz
Wpisz swoje imię