3.9
(28)

Tym razem to nie bajka zasypianka, ale coś bardziej poważnego. Dlatego nie polecam jej jako bajki do poduszki. To jest bajka poruszająca dwa tematy – umiejętności mówienia „nie” i stawiania granic oraz „złego dotyku” i wykorzystywania seksualnego dzieci. Ostrzegająca i zachęcająca dziecko do rozmawiania. Z góry przepraszam jeżeli obrażę jakiegoś wujka nazywając w ten sposób złą postać w bajce. Coś musiałem wybrać, a to pasowało do najczęściej występującego modelu wykorzystywania seksualnego dzieci. Możesz zamienić wujka na kogokolwiek innego.

Zachęcam Cię do przeczytania też czym są bajki, które leczą i o tym jak tworzyć bajki terapeutyczne. Zapraszam do czytania!

Laleczka w przedszkolu

zly-dotyk-bajkaWspaniałe, błyszczące, słomkowe włosy splecione w piękne długie warkocze. Wielkie niebieskie oczy na szeroko uśmiechniętej buzi. Różowa sukieneczka z falbankami. Zuzia była najpiękniejszą lalką w całym przedszkolu. Wszystkie dzieci chciały się z  nią bawić. A najbardziej – jej ulubiona przyjaciółka Dominika. Codziennie rano, gdy tylko przyszła do przedszkola to od razu biegła jak najszybciej na górę. Tak, by na pewno zastać ją czekającą na półce, zanim ktoś nie porwie jej do zabawy.

Były najlepszymi przyjaciółkami. Raz organizowały wystawne przyjęcia podczas których były królewnami przyjmującymi wytwornych gości. Innym razem bawiły się jako kowbojki na dzikim zachodzie. Zuzia za każdym razem tak samo uśmiechnięta i pięknie ubrana. Raz jako pastereczka, raz jako syrenka, innym razem jako wróżka. Zabawy zawsze było co nie miara…

Jesienią Dominika złapała grypę i przez kilka dni nie mogła chodzić do przedszkola. Z katarem i gorączką musiała zostać w domu. Tęskniła do swojej ulubionej lalki i bardzo żałowała, że nie mogą się spotkać. Myślała o niej często i cieszyła się na samą myśl, że niedługo wróci do przedszkola. Jednej nocy to nawet przyśniło się jej, że się razem bawią. Na szczęście przeziębienie nie trwało długo i po kilku dniach dziewczynka była już zdrowa.

Gdy tego dnia przyszła do przedszkola to od razu zauważyła, że coś się zmieniło. Zuzia, która zawsze była taka wesoła i czekała na nią na półce, teraz była schowana głęboko w cieniu. Minę miała też jakby bardziej smutną i taką troszkę wystraszoną.

Na początku laleczka nie chciała powiedzieć o co jej chodzi. Nie chciała się bawić nawet w ulubione zabawy i zachowywała się tak jakby ją coś bolało chociaż nawet dobrze nie wiedziała co. Dopiero po jakimś czasie troszkę się uspokoiła. Dopytywała się też dziewczynki czy na pewno teraz już będzie codziennie przychodzić.

Dominika obiecała to solennie i słowa dotrzymała. Następnego dnia z samego rana pojawiła się w drzwiach przedszkola i zaraz pobiegła po Zuzię. Dopiero tego dnia laleczka opowiedziała jej co się działo gdy przyjaciółka była chora.

Gdy w przedszkolu nie było Dominiki to przychodził do niej Wujek. Na początku wspólna zabawa była bardzo fajna i laleczka cieszyła się z każdego jego przyjścia. Potem jednak on chciał się bawić tylko w przebieranki i nawet gdy Zuzi się to już znudziło to on i tak bardzo namawiał. Zachowywał się też przy tym tak dziwnie, że laleczce się to zupełnie przestało podobać. Nawet trochę się zaczęła Wujka bać. Za każdym razem mówił też, że to jest ich wspólna tajemnica i musiała obiecać, że nikomu o tym nie powie.

– Ja już tak nie chcę. Teraz się chowam jak widzę wujka. – dokończyła z płaczem

Chwilkę siedziały razem w milczeniu. Już od samego opowiedzenia tego Zuzia poczuła się troszkę lepiej. Czuła się tak, jakby nosiła coś ciężkiego cały czas ze sobą, a teraz to z siebie zrzuciła. Poczuła  się lżej i głębiej odetchnęła.

– Powiedziałaś mu, że nie chcesz się tak bawić? – spytała Dominika

– Powiedziałam, ale on się tylko śmiał i mówił, że to będzie fajna zabawa…

– Jeżeli ktoś Cię o coś prosi, do czegoś namawia lub coś Ci nawet każe, a Ty się z tym źle czujesz – masz pełne prawo odmówić!

– Ale jak mogę odmówić? Jestem tylko małą laleczką… – zwiesiła smutno głowę Zuzia

– I mała mrówka i największy słoń odmawiają tak samo – mówią „NIE”. Najlepiej spojrzeć przy tym w oczy temu, któremu odmawiają i głośno powiedzieć „NIE!” Można dodać też „Nie chcę tego robić! Nie chce się tak bawić!”. Jeżeli ten ktoś nie słyszy to można powtórzyć to głośniej. Jeżeli dalej nie słyszy, można nawet krzyknąć.

Dominika mówiła dalej:

– Wiem, że czasami trudno jest tak zrobić. Trudno jest odważyć się powiedzieć „NIE” do dużego i dorosłego człowieka. Dlatego zawsze o tym warto też opowiedzieć i poprosić o pomoc kogoś jeszcze – Mamę, Tatę, Ciocię w przedszkolu, kogoś komu ufasz.

Dodała też:

– Może się zdziwisz, ale nie jesteś jedyną, którą takie rzeczy spotykają. Świat jest z jednej strony piękny i wspaniały. Zdarzają się na nim jednak ludzie, którzy mogą zrobić krzywdę. Źli ludzie na których trzeba uważać. Czasami takie osoby nawet na początku wydają się sympatyczne i fajne. Jeżeli jednak poczujesz, że zachowują się wobec Ciebie nie w porządku – zawsze warto opowiedzieć o tym komuś komu ufasz. Nie zawsze jest to łatwe. Czasami jesteśmy zawstydzeni tym co mamy opowiedzieć. Trzeba to jednak zrobić.

Zuzia słuchała tego z przejęciem i łzami w oczach. Widać było jednak, że rozmowa przynosi dużą ulgę. Czuła, że razem z Dominiką poradzą sobie z całą sytuacją. Jeszcze tego samego dnia porozmawiały z Ciocią w przedszkolu i opowiedziały jej historię ostatnich dni. I wiesz co? Wujek nie pojawił się już więcej w przedszkolu. A Zuzia i Dominika mogły bawić się wspólnie beztrosko każdego dnia.

Jak się podobała bajka?

28 komentarzy

  1. Może zacznij sama wymyślać bajki a nie lecisz z gotowca, na który jeszcze masz czelność narzekać.. Autor napisał na wstępie że nie jest to bajka do snu.

  2. Bajka jak najbardziej potrzebna i obrazowa. Czytam ją moim dzieciom jak najczęściej aby ją zrozumiały i zapamiętały. Gdyby ktoś przeczytał mi takie opowiadanie jak byłam dzieckiem może miałabym odwagę powiedzieć komuś o sytuacjach których wolę nie pamiętać :(

  3. Ludzie, nauczcie sie czytac! Pan Pawel napisal, ze nie jest to bajka do czytania przed snem, a wielu krytykuje go za to, ze opowiesc nie nadaje sie do poduszki!?!?! Gdzue tu jakis sens w waszych komentarzach…
    Bajki bardzo pouczajace…dziekuje!

    • Witam Pani Joanno,

      Zgadzam się z Panią – to nie jest bajka do czytania na noc. To jest bajka pomagajka, a nie do usypiania. Napisałem to we wstępie, ale może nie wystarczająco wyraźnie. Dodałem tam jaśniejszą informację.

      Pozdrawiam!

  4. No ja uważam, ze nie zawsze widać po dziecku co sie dzieje.Znam taka sytuacje, i rodzice dziecka niestety sie nie domyślili, akurat to inna osoba zgłosiła problem.Trzeba z dziećmi dużo rozmawiać i czasami ciagnąć za język w tych sprawach.Dzieci powinny wiedzieć ze nie mogą sie dać wykorzystywać nawet przez dorosłych, których sie szanuje.

  5. Bardzo się ciesze ze trafiłam na Pana stronę,bajki są cudowne mam problem z moim synkiem ma leki nocne był w szpitalach z racji tego że dużo chorowal stał się bardzo nerwowy boi się dźwięków wiatru burzy nawet prześwietlenie płuc było wielkim wyzwaniem i trzeba było trzymać go siła w ogóle jest bardzo wrażliwym dzieckiem np płacze oglądając Reksia który ma kłopot można powiedzieć że przeżywa wszystko 2 razy bardziej niż powinien chciałam poprosić Pana o jakąś bajkę żeby przezwyciężyć ta jego nadwrażliwość i być może leki nocne miną….

  6. uwazam ze nie jest to bajka na dobranoc male dziecko zacznie sie bac a przeciez nie o to nam w zyciu chodzi.Drodzy rodzice mamusie tatusie po prostu pilnujcie swoje pociechy.Nie mozna zrazac dzieci poniewaz moga popadac w leki a to jest juz powazna kwestia.W dzisiejszych czasach dzieci musza byc pod stala opieka a jezeli chodzi o przedszkola to widac po zachowaniu dziecka czy wszystko jest w porzadku pozdrawiam Ewa

  7. Tak to świetna bajka moja siostra aż nie woedziała co powiedzieć ze zdziwienia bo gdy mama jej tłumaczyła ze sto razy uważaj na obcych to ona a dlaczego a poco a ta bajka bardO pomogła i niech każde dziecko wyraża swoje opinie natemat:rodziców,siostry,braci,i kolegów ale nie warto na nie krzyczeć bo dla rodzica to szczęście dziecka jest najważniejsze.Prawda?

  8. Zastanawiałem się, czy tego wpisu nie usunąć ze względu na ogromną liczbę przekleństw i obraźliwych słów pod moim adresem. Postanowiłem jednak zostawić go jako głos w dyskusji na temat bajek terapeutycznych poruszających takie tematy i jedynie „wykropkować” główne przekleństwa aby nie obrażać innych czytelników.

    O tym dlaczego napisałem tą bajkę jest wyżej w moim komentarzu. Własne zdanie niech wyrobi sobie każdy z osobna.

    Pozdrawiam,
    — Paweł Księżyk

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię