Skrzatka Pola i zaginione lustro

Za niebieskimi górami, w magicznej krainie, żyły sobie skrzaty. Bardzo malutkie, naprawdę maleńkie. Były tak niewielkie, że gdyby pojawiły się w krainie ludzi to wśród gęstych traw trudno by je było dostrzec. W magicznej krainie było jednak inaczej. Trawa rosła na tyle niska, iż skrzaty z łatwością mogły się na niej bawić.

Nieopodal kwiecistej łąki stał domek niepozornych rozmiarów, ale bardzo solidny. Zbudowany był on z gliny i mnóstwa kolorowych kamyków, które mieniły się wszystkimi kolorami tęczy. Mieszkała w nim wraz z mamą i tatą skrzatka o imieniu Pola. Jak na skrzatkę przystało miała małe, szpiczaste uszka. Uroku jej dodawały czerwone usteczka, niebieskie, duże oczy i wiecznie zaróżowione policzki. Była bardzo rezolutna. Prawie całymi dniami bawiła się  z motylami w ganianego w przydomowym ogrodzie. Czasem zdarzały jej się naprawdę ciekawe przygody. Raz nawet poznała żabę, która pozwoliła jej wsiąść na swój grzbiet. Pola mogła z niego zjeżdżać tak samo jak ze zjeżdżalni.

Pewnego dnia mama poprosiła ją, aby poszła do lasu i nazbierała jagód  na pyszny koktajl owocowy. Pola ubrała się w swój żółty płaszczyk i wygodne fioletowe buciki w czarne kropki, wzięła upleciony z suchych traw koszyczek i ruszyła w drogę. Kiedy tak szła, podskakując i podśpiewując radośnie, usłyszała szelest dobiegający z krzaków. Z początku trochę się przestraszyła. Mimo wszystko ciekawość zwyciężyła i postanowiła sprawdzić, co to było. Podeszła do krzaczka i ostrożnie rozgarnęła liście. Zobaczyła tam małego węża. Nie był to jednak zwykły wąż. Był cały różowy i okazało się zaraz, że umiał mówić.

– Cześć! – przywitał się, – Mam na imię Gaduś.
Pola była bardzo zaskoczona, ale też bardzo, ale to bardzo podekscytowana.
– Łał! To ty umiesz mówić? Nigdy wcześniej nie widziałam węża, który mówi.
– Nie jestem zwykłym wężem. Jestem magicznym wężem. Przybyłem tu z mojej kamienistej krainy, zebrać trochę orzechów na urodziny wężowego króla. Jednak wczoraj po południu, gdy uciąłem sobie małą drzemkę ktoś ukradł moje czarodziejskie lustro. – powiedział smutnym głosem wąż i uronił kilka łez.
– Nie martw się – powiedziała Pola – W naszej krainie mamy dużo luster. Jeśli chcesz to dam ci jedno… może nawet dwa.
– Dziękuję za propozycje miła istoto, lecz moje lustro było czarodziejskie. Stanowiło jedyną drogę powrotna do mojego domu. Było portalem między krainą, w której mieszkam ja, a krainą skrzatów. Bez niego już nigdy nie wrócę do domu -załkał zrozpaczony.
– Nie martw się! Pomogę ci Gadusiu… Oj przepraszam, zapomniałam się przedstawić. Mam na imię Pola i jestem skrzatką. Chodź! Pójdziemy do mojego dziadka. Mój dziadzio jest najmądrzejszy, ze wszystkich w całej naszej krainie i na pewno coś zaradzi.

Po przejściu całego lasu pola i wąż dotarli do małego białego domku. Zapukali do drzwi i po chwili otworzył je stary skrzat.
– Witaj dziadziu!
– Cześć wnusiu! Jak miło Cię widzieć!
– Kochany dziadku, chcę Ci kogoś przedstawić – to mój kolega, wąż Gaduś
– Dzień dobry! Bardzo mi miło Pana skrzata poznać – zasyczał wąż.
– O wielkie nieba! Krzyknął staruszek. Widziałem mówiące, żaby, muchy, a nawet rybę, ale nigdy węża! On naprawdę umie mówić!
– Tak dziadku, przyszliśmy, ponieważ chcemy cię prosić o pomoc. Otóż mój nowy znajomy ma poważny problem.

Wąż opowiedział o wszystkim, co mu się przydarzyło. Skrzat podrapał się po swojej długiej, siwej brodzie, po czym głośno oznajmił.
– Wiem! Mam pomysł! Chodźcie ze mną.
Wszyscy razem zeszli po schodach  do małej piwniczki, która mieściła się z tyłu domu. Dziadek Poli wyciągnął ogromną starą zżółknięta kartkę papieru zwiniętą w rulon.
– Co to za papier? – zapytała zaciekawiona wnuczka.
– To nie jest zwykły papier moja droga, to bardzo ważna i stara mapa lasu. Są na niej narysowane i oznaczone wszystkie ważne miejsca w naszej krainie – odrzekł staruszek oglądając ją uważnie.
– Czy to nie przypadkiem tutaj wczoraj uciąłeś sobie drzemkę wężu? – zapytał wskazując palcem miejsce zaznaczone na mapie.
– Tak! Właśnie tutaj, pod tym wielkim orzechem.
– W takim razie chodźmy! Chyba wiem gdzie jest twoje lustro – oznajmił skrzat.

Dziadek skrzat założył buty, kurtkę i wziął drabinę. Wszyscy razem wyruszyli w drogę. Szli bardzo szybko, więc już niebawem znaleźli się pod wielkim drzewem, na którym rosło mnóstwo smacznych orzechów.
– Dziadku, ale właściwie po co tu przyszliśmy?
– Czy widzisz tam w oddali to niskie biało-czarne drzewo? To brzoza. Tam mieszka ptak nazywany sroką.
– Ale co sroka ma wspólnego ze zniknięciem czarodziejskiego lustra?
– Zaraz się przekonasz moja droga. Chodźcie ze mną!
Wszyscy troje podeszli do brzozy. Stary skrzat rozłożył drabinę i wdrapał się na sam szczyt drzewa.
Na samym czubku na najgrubszej gałęzi było gniazdo, a w gnieździe różne błyskotki – bransoletki, pierścionki, błyszczące kamienie, a wśród nich… magiczne lustro węża!

Dziadek Poli wziął lustro pod ramię i zaczął schodzić po drabinie, gdy niespodziewanie nadleciała sroka.
Od razu zaczęła skrzeczeć:
– Oddawaj moje lustro! – zaskrzeczała rozzłoszczona.
– Ono nie jest twoje niedobry ptaku! Jesteś bardzo niegrzecznym ptaszyskiem! Zabrałaś je biednemu wężowi!
– To moje lustro! – zasyczał na potwierdzenie rozgniewany wąż.

Sroka na chwile zamilkła, po czym odparła zasmucona.
– Przepraszam! Nie chciałam nikomu robić przykrości. To lustro tak pięknie błyszczało, że nie mogłam się powstrzymać. Kiedy tylko zobaczyłam, że wąż śpi to je pożyczyłam. Tak pięknie odbijało promienie słońca.
– Źle zrobiłam i wiem, że powinnam je oddać. Obiecuję, że oddam wszystkie zabrane przedmioty. Przepraszam Cię wężu!
– Już się nie gniewam – syknął wąż.

Dziadek zszedł na ziemię i oddał wężowi lustro.
– Dziękuję Panu bardzo! Jestem bardzo wdzięczny. Tobie Pola też bardzo dziękuję! Gdyby nie wy, już nigdy nie zobaczyłbym mojego domu.- zasyczał radośnie.

Sroka przeprosiła jeszcze raz węża i oddała wszystkie skradzione przedmioty znajdujące się w gnieździe. Nauczyła się, że prędzej czy później każde kłamstwo wychodzi na jaw. Nauczyła się też, że nic łatwo nie przychodzi. Od tej pory ptak zbierał jagody i orzechy, które następnie sprzedawał skrzatom, a za uczciwie zarobione pieniądze, kupowała sobie wymarzone błyskotki. Przed powrotem do domu wąż został zaproszony przez dziadka skrzata i Polę na pożegnalną kolację. Kiedy dotarli do chatki dziadka, staruszek ugotował pyszną zupę z grzybów zebranych dzień wcześniej w lesie.
– Była pyszna! – odparł wąż – Muszę niestety już wracać do domu.
– O jejku! Ja też! – zawołała skrzatka – moja mamusia na pewno się bardzo już o mnie martwi.

Wąż pożegnał się ze swoimi nowymi przyjaciółmi. Chciał już wskakiwać w swój magiczny portal, lecz zadał jeszcze jedno pytanie
– Panie skrzacie, skąd Pan wiedział, gdzie jest moje lustro?
– Właściwie to nie wiedziałem, ale przypuszczałem, że to właśnie sroka mogła je zabrać. Ptaki te są znane ze swojej słabości do świecidełek. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.

Wąż jeszcze raz podziękował za wszystko i wskoczył w lustro.  Zwierciadło zniknęło razem z nim. Dziadek odprowadził swoją małą wnuczkę do domu. Po powrocie do domu córeczka opowiedziała swoim rodzicom o przygodach, jakie ją spotkały. Była już bardzo zmęczona. Umyła się, wyszczotkowała porządnie zęby i szybko zasnęła w swoim miękkim, ciepłym łóżeczku.

Jakiś czas później gad ponownie odwiedził Polę i jej dziadka. Od tamtej pory już zawsze pilnował swoich rzeczy, a szczególnie magicznego lustra.

O Autorce
Pani Aneta Motyka interesuje się medycyną, psychologią, zdrowym stylem życia, racjonalnym odżywianiem człowieka, kosmetykami oraz ich składem. Zawsze pełna pomysłów – uwielbia pisać wiersze, bajki dla dzieci, opowiadania fantasy oraz opowieści z dreszczykiem. Bardzo lubi malować i czytać. Wśród jej ulubionych autorów jest m.in. Simon Beckett. Od marca 2010 roku szczęśliwa żona, od listopada 2013 roku Mama. Od ponad 5 lat mieszkają razem w Niemczech. Do ich codziennych rytuałów należy czytanie córce bajek przed snem, które poleca wszystkim rodzicom. Daje ono wiele korzyści – wzbudza poczucie bezpieczeństwa, wzbogaca słownictwo, rozwija wyobraźnię i intelekt, pogłębia więź emocjonalna z rodzicami, dziecko czuje się dzięki niemu kochane i ważne. Bajkę dedykuje najwspanialszemu mężowi Markowi i cudownej córce Nadii.

O Ilustratorce
Pani Edyta Adamowska- social media manager, marketing graphic designer, filolog romanistyki, nauczycielka angielskiego, ilustratorka. Przede wszystkim jednak szczęśliwa mama i żona. Jej biblioteka pełna jest książek dla dzieci, a głowa zawsze pęka od nowych pomysłów. Zaprasza na: https://www.facebook.com/whitecatprints/

54 komentarze


  1. Do: Mamamysia
    Dziękuję za tak miłe słowa! Super, że spodobało się Pani synkowi jak i starszej córce.
    Pozdrawiam serdecznie!


  2. Do: Dorota
    Bardzo dziękuję za piękny komentarz!
    Miło mi czytać takie rzeczy 🙂
    Serdecznie pozdrawiam!


  3. Piękna bajka naprawdę piękna. Właśnie pomogła zasnąć mojemu synkowi lat 3 a i starszej córce 10 lat bardzo się spodobała. Z niecierpliwością czekamy na więcej. Pozdrawiam


  4. Piekna bajka co wieczór czytam ja c?rce.Juz zna niektóre słowa .Bardzo prosze o napisanie jeszcze wiecej tak pieknych bajek i tak pouczajacych jak ta.Pozdrawiam serdecznie


  5. Do:Rambo
    Dziękuję za miły komentarz !
    Fajnie, że bajka została pozytywnie odebrana ;):)
    Pozdrawiam serdecznie!


  6. Do:Izabela
    Super, że bajka spodobała się Pani córci. Fajnie, że pomogła jej zasnąć :):)
    Dziękuję za komentarz.
    Pozdrawiam serdecznie!


  7. Piekna bajka Pani Aneto 🙂 Moja trzyletnia coreczka uwielbia bajki, ktore sa tak barwne i dzieja sie w zaczarowanym swiecie. A najwazniejsze, ze udalo mi sie ja w ten sposob wyciszyc i usnela po dwugodzinnych probach polozenia jej spac 😀


  8. Wielce się cieszę, że bajka się spodobała i była skuteczna;).
    To ja dziękuję .
    Pozdrawiam serdecznie!


  9. Do: Izabela Sjue
    Bardzo się cieszę, że się podobało:).
    To ja dziękuję za komentarz.
    Pozdrawiam serdecznie!


  10. Do: Karolina
    Bardzo dziękuję za miłe słowa!
    Komentarze, podpisane Marta i Witold nie zrobiły na mnie najmniejszego wrażenia. Wiem od pewnych życzliwych mi ludzi, iż pisała je ta sama osoba(wiem kto). Jestem pewna, że ten człowiek nawet nie przeczytał mojej bajki, a jedynie próbował w bardzo dziwny i nieudolny sposób mi dopiec:).
    Niestety wśród mnóstwa wspaniałych i cudownych ludzi, czasem znajdzie się ktoś taki;).
    Bardzo się cieszę, że bajka podobała się synkowi i Pani.
    Pozdrawiam serdecznie!


  11. Pani Autorko. Proszę nie patrzeć na te niedorzeczne komentarze! Bajka piękna! Bardzo ciekawa. Mój synek był cały nią pochłonięty! Niech Pani pisze więcej!


  12. Bardzo dziękuję za miły komentarz. Cieszę się, że moja bajka zyskała sympatie Pani i dziecka.
    Pozdrawiam serdecznie.


  13. Przepiękna bajka z morałem. Moje dziecko nie tylko ją polubiło ale także przy niej zasypia. Proszę o więcej opowiadań tej autorki!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój komentarz:
Wstaw tutaj swoje imię